niedziela, 31 lipca 2011

Grzybowo - klopsikowo

Latem i jesienią kiedy świeże grzyby leśne mam bardzo często dodaję je do wielu dań. Po pierwsze dlatego, że lubimy a poza tym bo bardzo poprawiają smak dań dodając im aromatu, koloru, zmieniając fakturę . . . Gdybym sama nie zbierała to pewnie nie gościłby u nas tak często, ale skoro mam do wrzucam :D

Na razie nasze żołądki i wątroby nie protestują więc często jest grzybowo.




Klopsiki z łopatki ze świeżymi grzybami


składniki:

  • 70 dkg chudej łopatki wieprzowej
  • 1 sucha bułeczka typu kajzerka
  • 1 duże jajko
  • ok. 3/4 szkl. mleka
  • 1 czubata łyżeczka proszku grzybowego czyli suszonych grzybów zmielonych na proszek
  • 7 niedużych cebul
  • 4 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka masła
  • ok. 1/2 kg świeżych grzybów najlepiej różnych (u mnie garstka kurek, kilka małych podgrzybków, jedna mała kania, 2 muchomorki rdzawobrązowe)
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • 6 łyżek śmietanki kremówki
  • 3 łyżki mąki
  • do smaku: sól, pieprz ziołowy

sposób przygotowania:
Bułkę pokruszyłam, zalałam mlekiem, odstawiłam na 10 min.. Umyte i osuszone mięso pokroiłam na mniejsze kawałki i zmieliłam w maszynce dodając namoczoną bułkę razem z mlekiem i jedną obraną cebulkę. Do zmielonej masy wbiłam jajo, dodałam proszek grzybowy, po 1 łyżeczce soli i pieprzu, dobrze wyrobiłam. Zwilżonymi w zimnej wodzie dłońmi uformowałam 10 klopsików. Obtoczyłam je w mące i obsmażyłam porządnie z obu stron na mocno rozgrzanej patelni z olejem, przełożyłam na talerz.

Na tę samą patelnię dołożyłam masło, wrzuciłam pokrojone w piórka cebulki i lekko je zrumieniłam. Dodałam grubo pokrojone grzyby, podsmażyłam razem przez chwilę, oprószyłam lekko solą i pieprzem, dodałam klopsiki, wlałam ok. 1/2 - 3/4 szkl. wody i dusiłam może z 5 minut pod przykryciem. Następnie dolałam śmietankę, trochę grubo siekanej natki i dusiłam jeszcze kilka minut.

Podałam z ziemniaczkami i mizerią posypując resztą natki pietruszki.

Anużka i chutney z mirabelek

Wczoraj przy leśnej drodze natknęłam się na nieco zdziczałą śliwę mirabelkę. Część owoców była już tak dojrzała, że spadały, ale niektóre jeszcze zielonawe. Ponieważ pod drzewem rosły gęste pokrzywy to zajęłam się tymi na gałęziach. Lało solidnie i z drzewa też miałam niezły prysznic więc uzbierałam tylko trochę. I znowu przydała się anużka, która zawsze jeździ ze mną do lasu razem z koszem, ale kosz był już przecież zajęty przez grzyby.

Anużka to taka płócienna torba co to się ją wkłada np. w kieszeń bo
"a nuż się przyda" :D i czasami się przydaje tak jak dziś




Chutney z mirabelek
- przepis dołączyłam do akcji KeJt Czas na Chutney

składniki:

  • 1 , 2 kg wydrylowanych niezbyt dojrzałych mirabelek
  • 1 duża cebula
  • 1 duże kwaśne i soczyste jabłko
  • 3 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 2 czubate łyżeczki startego świeżego imbiru
  • 1 duża świeża papryczka chili
  • 250 ml białego octu winnego
  • 1 mała łyżeczka soli
  • 18 łyżek cukru
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

sposób przygotowania: Śliwki wydrylowałam przy pomocy małej ręcznej drylownicy do wiśni, szło ciężko bo większość nie była całkiem dojrzała. Z dojrzałych śliweczek pestki powinny łatwo odchodzić. Cebulę posiekałam drobno, podobnie chili usuwając jednak pestki. Jabłko obrałam i starłam na tarce.

W rondlu rozgrzałam olej, wrzuciłam cebulę chili, czosnek i imbir - smażyłam chwilę mieszając. Dodałam jabłko i śliwki, zalałam wszystko octem i dodałam 10 łyżek cukru. Smażyłam na małym ogniu ok. 1 , 5 godziny. Po tym czasie dodałam sól i jeszcze 3 łyżki cukru bo po spróbowaniu stwierdziłam, że strasznie kwaśne było. Smażyłam następną godzinę. Masa pomału odparowywała, gęstniała, ale wciąż była za kwaśna więc znów dosypałam trochę cukru - w sumie było już 18 łyżek i na tym poprzestałam. Jeśli będziecie robić taki chutnej to proponuję właśnie nie sypać całego cukru od razu bo jeśli owoce będą słodkie to na pewno zużyjecie go mniej.

Po 3 godzinach wolnego smażenia miałam w rondlu ciemnozłoty, gęsty dżem, ale czegoś mu brakowało. Dosypałam jakieś 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu i pozwoliłam mu się połączyć z całością ok. 10 min.. Gorący chutney przełożyłam do wyparzonych słoiczków, zakręciłam i odstawiłam do góry dnem żeby ostygły.

Napełniłam 4 słoiki poj. 0 , 33 l i zostały mi może 4 łyżki do spróbowania.

To będzie pyszny dodatek do jakiegoś pieczonego mięsa albo świątecznych wędlin . . .

Placuszki na śniadanie

Żarłoczki są kluskowe, pierogowe, naleśnikowe i placuszkowe - bardzo lubią wszystkie mączne potrawy. Oczywiście nie przeżyliby bez mięsa, ale placuszki na śniadanie bardzo i pasują.



składniki:

  • 1,5 - 2 szkl. mąki pszennej luksusowej
  • 2 - 3 łyżki cukru
  • ok. 1 szkl. mleka
  • 1 jajko
  • 2 szczypty soli
  • 3 łyżki rozpuszczonego masła do ciasta
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia, czubata
  • kilka kropli esencji waniliowej
  • ok.1,5 - 2 szkl. borówki amerykańskiej
  • 1 szkl. gęstej śmietany albo jogurtu naturalnego
  • 2 - 3 łyżeczki soku z cytryny
  • 3 - 4 łyżeczki miodu
do smażenia:
  • olej

sposób przygotowania:
Śmietanę wymieszałam z sokiem z cytryny i miodem, odstawiłam.
Mąkę przesiałam razem z solą i proszkiem do pieczenia, owoce opłukałam i dokładnie osączyłam. Do mąki wbiłam jajko i mieszając rózgą wlałam mleko, esencję waniliową oraz płynne masło, dodałam cukier i dokładnie wymieszałam żeby nie było grudek. Ciasto powinno być gęste, ale lekko płynne. Dosypałam borówki.

Smażyłam placuszki nakładając porcje ciasta na gorącą patelnię z olejem. Po usmażeniu przekładałam je na talerz wyłożony ręcznikami papierowymi. Podałam gorące, polane wcześniej przygotowaną śmietaną. Najlepsze są gorące.

sobota, 30 lipca 2011

Las deszczowy i kurzy obiad

Jakoś ostatnio tak się dzieje, że w tygodniu pogoda ładna a jak przychodzi weekend to zaczyna padać deszcz. Na dzisiaj prognozy były dobre a jednak rano dzień wstał zachmurzony a gdy już byliśmy w lesie to zaczęło siąpić. Żarłoczek zamknął się w aucie z książką a ja nie zważając na wilgoć pognałam między drzewa. Było widać ślady grzybiarzy, którzy przeszli niedawno przede mną, ale ja wiem, że i tak swoje grzybki znajdę.

Zmokłam, ale to mało ważne . . . Pogryzły mnie komary, ale to też mało ważne . . Ważne, że uzbierałam 3/4 kosza kurek, podgrzybków, kilka muchomorków czerwieniejących i trochę rdzawo brązowych. Szału nie było, ale jestem zadowolona bo uwielbiam zbierać grzyby. Już wracając natknęłam się przy leśnej drodze na zdziczałą śliwę mirabelkę i mimo narastającej ulewy zebrałam jeszcze trochę owoców, ale o tym jutro.

Po powrocie musiałam się zająć czyszczeniem grzybów więc obiad musiał być prosty i dość szybki do przygotowania.



Filet z kurczaka z kurkami


składniki:
  • 1 duży filet z kurczaka (ok. 30 dkg)
  • ok. 50 dkg świeżych kurek
  • 3 łyżki oleju słonecznikowego
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
  • 2 łyżki mąki
  • 2 - 3 łyżki posiekanej grubo natki pietruszki,
  • kawałek papryczki chili
  • 1 cebulka
  • do smaku: sól, pieprz mielony

sposób przygotowania: Filet z kurczaka umyłam, dokładnie osuszyłam papierowym ręcznikiem, pokroiłam w paski. Skropiłam sokiem z cytryny, odstawiłam na 15 min.. Kurki oczyściłam, opłukałam, osączyłam. Mąkę zmieszałam z papryką mieloną oraz niewielką ilością soli i pieprzu. Kawałki kurczaka obtoczyłam w mieszance mącznej, otrząsnęłam z jej nadmiaru i kładłam na mocno rozgrzaną patelnię z olejem, smażyłam na ostrym ogniu. Kiedy mięso obrumieniło się ze wszystkich stron, dodałam posiekaną cebulkę i chili, smażyłam chwilkę, dodałam kurki, chwilę je obsmażyłam a następnie podlałam całość ok. 1/3 szklanki wody i dusiłam 10 min. aż grzyby zmiękły - sosu nie powinno być zbyt dużo, większość powinna odparować. Doprawiłam solą i pieprzem, dodałam część natki pietruszki. Podałam ze smażonymi plastrami ziemniaków i ogórkiem małosolnym posypując jeszcze natką.

A to moje dzisiejsze zbiory

Pasta z jajek i kukurydzy

Co zrobić na śniadanie gdy nie ma się pomysłu? Pewnie jakąś pastę żeby szybko posmarować nią kromki chleba. Pasty są smaczne a do tego wydajne, każdy może sobie nałożyć na swoją kanapkę tyle ile lubi. A po śniadaniu do lasu bo chociaż znowu zaczyna padać to przecież tam grzybki na mnie czekają. A co znajdę i przywiozę do domu postaram się opowiedzieć wieczorem.


składniki:

  • 2 - 3 jajka
  • 150 g osączonej kukurydzy konserwowej
  • 1 - 2 łyżki gęstego majonezu
  • do smaku: sól, chili, papryka słodka, pieprz ziołowy
  • kilka kromek chleba

sposób przygotowania: Jajka ugotowałam na twardo, ostudziłam i obrałam. Wrzuciłam je do małego pojemnika blendera dosypując kukurydzę. Dołożyłam czubatą łyżkę majonezu i po trochu soli oraz sproszkowanych przypraw. Zmiksowałam na gładką masę. Trzeba spróbować i ew. doprawić w/g własnego smaku, ale uważam, że pasta powinna być dość ostrawa bo kukurydza jest słodka. Kromki chleba opiekłam w tosterze i posmarowałam je pastą. Przybrałam paseczkami z pomidorków koktajlowych, ziarenkami kukurydzy i listkami koperku. Szybkie i pyszne śniadanie!

piątek, 29 lipca 2011

Bardzo łatwy placek kakaowy z malinami

To niewiarygodne w jakim tempie Żarłoczki pochłaniają słodkości. Jak nie ma jakiegoś ciasta w domu to chodzą i zaglądają we wszystkie zakamarki szukając łakoci a batoniki czy kupne ciasteczka ciężko u nas znaleźć. Rozpuściłam towarzystwo to teraz mam . . .

Ale jakoś dzisiaj nie miałam natchnienia do wypieków więc zrobiłam szybkie ciasto z sezonowymi owocami. Ciekawe czy do jutra wystarczy . . .



składniki:
  • 450g mąki pszennej luksusowej
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 4 jajka
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 250 g cukru
  • 150 g roztopionego masła albo margaryny
  • 125 ml mleka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 5 czubatych łyżeczek kakao naturalnego
  • ok. 15 dkg świeżych malin

lukier:
  • 3/4 szkl. cukru pudru
  • 3 łyżki syropu malinowego
  • troszkę gorącej wody

sposób przygotowania: Mąkę przesiałam razem z proszkiem do pieczenia, solą i kakao. Jajka ubiłam z cukrem na puszystą masę. Stopniowo wlewałam przestudzony tłuszcz, mleko i dosypywałam suche składniki. Gdy wszystko się ładnie połączyło przelałam całość do tortownicy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką - tortownica śr. 26 cm. Na wierzchu gęsto ułożyłam maliny. Piekłam ok. 1 godziny w piekarniku nagrzanym do 170 st. C. Gdyby wierzch zanadto się przypiekał można przykryć ciasto arkuszem folii aluminiowej.

Po wystudzeniu wierzch polałam lukrem utartym z cukru pudru, soku i odrobiny wody. Posypałam cukrem perlistym.

Słoneczna potrawka z jagłami

Kurki ostatnio rządzą i robię z nimi różne dania. To powtarzam co roku nawet kilka razy bo bardzo nam zasmakowało. Może ktoś też się skusi?

Z tym przepisem wiąże się także moja przygoda telewizyjna. Prezentowałam go ponad rok temu w Kuchnia.tv, w programie "Wiosenne inspiracje", zmieniając jednak kurki na bardziej wiosną dostępne boczniaki co znacząco wpłynęło na wygląd dania. Zresztą z wysłanych wtedy przeze mnie do programu przepisów wybrano dziwnym trafem ten najmniej wiosenny, ale widocznie ktoś miał jakąś wizję . . . Sam występ był bardzo stresujący, ale dziś miło wspominam ten dzień - nauczyłam się przełamywać własne bariery i oswajać, chociaż trochę, tremę :D



składniki:

  • 1 szkl. kaszy jaglanej
  • 2 szkl. płynu
  • 2 czubate łyżki posiekanych listków świeżej bazylii
  • 1 czubata łyżka posiekanych listków pietruszki

  • 50 dkg świeżych kurek
  • 2 smukłe marchewki
  • 1/2 szklanki pokrojonych w paski warzyw - selera, pietruszki i pora
  • 1 cebula
  • 1 duży, żółty pomidor albo garść koktajlowych
  • po 1/2 strąka papryki żółtej i czerwonej
  • 2 łyżki masła do grzybów + 1 łyżeczka do kaszy
  • 1/2 szkl. śmietany wymieszanej z 1/2 łyżeczki mąki
  • ew. 50 gram serka topionego z papryką (opcjonalnie - wtedy mniej śmietany i bez mąki)
  • 1/3 łyżeczki papryki mielonej słodkiej
  • do smaku: sól, pieprz mielony

sposób przygotowania:
Kaszę dokładnie przepłukałam na sicie, zalałam w rondelku 2 szkl. płynu - dałam wodę z mlekiem, pół na pół. Dodałam po łyżeczce masła i soli, ugotowałam pod przykryciem. Do ugotowanej kaszy dodałam posiekane zioła, wymieszałam.

Marchewkę pokroiłam w plasterki - można naciąć wzdłuż dookoła rowki, wtedy krążki będą wyglądać jak kwiatki. Kurki oczyściłam i opłukałam, osączyłam. Z papryk usunęłam gniazda nasienne, pokroiłam w kostkę. Pomidora sparzyłam, obrałam ze skórki, pokroiłam w paski. Warzywa korzeniowe i cebulę obrałam, drobno posiekałam.

W szerokim rondlu rozpuściłam masło, zeszkliłam na nim cebulkę, posypałam papryką w proszku, rozmieszałam dokładnie. Dodałam marchewkowe krążki, warzywa korzeniowe i grzyby, dusiłam pod przykryciem ok. 10 min. Następnie dodałam paprykę świeżą i pomidora, dusiłam 2 - 3 min., po chwili oprószyłam wszystko solą, pieprzem i zabieliłam śmietaną z mąką (można dodać serek i tylko trochę śmietany - poddusić aż serek się rozpuści). Podałam z ugotowaną wcześniej kaszą jaglaną.

Lodowa z gruszkami i malinowym dressingiem

Trochę dziwne połączenie, ale zapewniam, że będziecie zaskoczeni i oczarowani – pyszna sałatka jako dodatek np. do smażonego albo pieczonego mięsa.



Żółto i kremowo

Już się pojawiła pyszna, świeża kukurydza. Najbardziej lubię ją po prostu ugotowaną, posmarowaną masłem i posoloną, ale czasami przyrządzam coś innego. Świetnie zgrała się w zupie z kurkami.


Krem z kukurydzy z kurkami


składniki:
  • 1 duża kolba kukurydzy cukrowej
  • 2 szkl. rosołu wołowego
  • 5 ziemniaków
  • 50 g masła
  • 2 szkl. mleka (jeśli zupa będzie za gęsta, dolej więcej)
  • 1 cebula
  • 3 szczypty szafranu
  • 1/3 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka sweet pepper czyli papryki słodkiej mielonej
  • 1 łyżeczka oliwy do grzybów
  • do smaku: sól
  • 10 dkg startego żółtego ostrego sera, ja miałam swój ulubiony Zbójnicki

sposób przygotowania: Kukurydzę obrałam z liści, opłukałam i ostrym nożem odkroiłam złote ziarenka - dobrze robić to nad miską bo kapie i pryska biały sok. Ziemniaki obrałam, opłukałam i pokroiłam w kostkę. Cebulę obrałam, posiekałam. W garnku roztopiłam masło - dość dużo, ale zupa ma mieć maślany posmak i nie zastępujcie jej żadną margaryną czy oliwą bo straci urok! - wrzuciłam ziemniaki i cebulkę, podsmażyłam mieszając 3 min. uważając żeby się nie zrumieniły. Dodałam kukurydzę razem z sokiem, szafran i kurkumę, wymieszałam. Zalałam lekkim bulionem wołowym i gotowałam na malutkim ogniu aż ziemniaki zupełnie zmiękły, ok. 15-20 min. Zmiksowałam zupę blenderem na krem, dolewając stopniowo mleko aż do uzyskania pożądanej konsystencji. Po zmiksowaniu ponownie zagotowałam - ostrożnie, bo zupa jest gęsta i lubi się przypalać, doprawiłam też solą i papryką. Jeśli ktoś chce może zupę przetrzeć przez sito, ale ja wolę taką.

Na patelnię wlałam oliwę dodając 1 łyżeczkę masła i na bardzo mocno rozgrzany tłuszcz wrzuciłam oczyszczone dokładnie, opłukane i osuszone kurki. Smażyłam je przez 3 min. na silnym ogniu aż zaczęły się rumienić. Rozlałam zupę na talerze, posypałam startym serem i kurkami.

Konfitura z odpadków

Ponieważ lubimy arbuza, szczególnie takiego mocno schłodzonego, więc kupuję zwykle całego dużego albo chociaż połówkę z tym, że ta połówka to przynajmniej jakieś 5 kg waży . . .

Różowy, soczysty miąższ lubią chyba wszyscy, ale czy wiecie, że z tej białej warstwy co jest przy samej skórce, i którą wywalamy do kosza też można coś jeszcze zrobić ?
Podpatrzyłam pomysł na którymś z portali kulinarnych, ale nie będę podawać adresu ani autora bo widziałam, że receptura jest powielana przez różne osoby a akurat na portalach większość przepisów jest skądś przepisanych. Napiszę po prostu jak ja takie konfitury przygotowałam.



Konfitury z arbuza


składniki:

  • 2 kg białej warstwy arbuza
  • 3 duże cytryny
  • 6 czubatych szklanek cukru (szkl. poj. 250 ml)
  • 1 laska wanilii
  • 2 garści liści melisy

sposób przygotowania:
Po odcięciu różowego miąższu zostały mi skórki z ok. dwu centymetrową białą warstwą - cieniutko obrałam z niej zieloną skórkę przy pomocy zwykłej obieraczki. Trzeba uważać bo skóra jest twarda i łatwo się skaleczyć. Ten biały, twardy miąższ pokroiłam w kostkę, taką m/w 1,5x1,5 cm i przełożyłam do miski. Zasypałam cukrem, wymieszałam i odstawiłam na całą noc do lodówki.
Rano przelałam całość do dużego rondla - przelałam bo arbuz puścił dużo soku a cukier się rozpuścił. Rondel postawiłam na małym ogniu. Gdy zawartość się podgrzewała ja wyszorowałam i sparzyłam cytryny. Przy pomocy zestera ścięłam cienkie paseczki zółtej skórki i wycisnęłam sok z owoców. Oba składniki dodałam do arbuza. Konfitury gotowały się a właściwie smażyły na małym ogniu ok. 3 godzin lekko tylko pyrkając. Co jakiś czas przemieszałam je drewnianą łyżką.

Gdy kawałki owocu zrobiły się szkliste a syrop wyraźnie zgęstniał podzieliłam konfitury na dwie części. Do jednej dodałam przekrojoną na pół laskę wanilii, z której zeskrobałam nasionka i oczywiście też dodałam. Smażyłam jeszcze jakieś 30 min.. Do drugiej dosypałam listki melisy żeby podkreśliły smak cytryny.

Żaby sprawdzić czy konfitury są już dobre nałożyłam troszkę łyżką na zimny talerzyk - stygnąc ładnie zastygły i to znaczyło, że można je już przekładać do słoiczków.

Słoiczki dokładnie umyłam i wyparzyłam. Napełniłam konfiturami, zakręciłam i odstawiłam do góry dnem do wystudzenia.

Smak bajeczny - nuta cytryny, wanilii i miękkie, ale nie rozgotowane owoce . . . Po prostu pycha i sama nie wiem która wersja smakuje mi bardziej. Z podanej ilości składników wyszło mi 10 niedużych słoiczków konfitur.

Placek z borówkami

Bardzo lubię jagody czyli borówkę czernicę, ale do ciasta to chyba bardziej nadają się jednak borówki amerykańskie bo ładniej się zapiekają i nie rozmazują tak. Czarne jagody to jednak wolę w zimnych deserach . . .


składniki:

  • 200 g masła albo margaryny
  • 1,5 szkl. mąki pszennej luksusowej
  • 1 czubata szkl. cukru zwykłego
  • 3 jajka
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
  • 0,3 - 0,5 kg borówki amerykańskiej

  • lukier: 0,5 szkl. cukru pudru + sok z połowy cytryny)
  • do formy: 1 łyżeczka masła + 1 - 2 łyżki bułki tartej

sposób przygotowania: Mąki przesiałam z solą i proszkiem do pieczenia. Jajka utarłam z cukrem na puszystą, prawie białą masę. Masło rozpuściłam i przestudziłam. Stopniowo wlewałam je do ubitych jaj cały czas miksując. Następnie dodałam mąkę i wymieszałam dokładnie całość łyżką. Formę (piekłam w tortownicy śr.32 cm) wysmarowałam masłem i wysypałam tartą bułką. Wlałam ciasto. Na wierzch wyłożyłam opłukane i dokładnie osączone borówki. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 170 st. ok. 40 min., przed wyjęciem sprawdziłam patyczkiem czy ciasto jest upieczone. Jeszcze ciepłe polałam lukrem utartym z cukru pudru z dodatkiem soku cytrynowego.

Chrupiący twarożek

Tak, takie śniadanie to ja mogę jeść codziennie ! ! !


składniki:
  • 30 - 40 dkg sera białego twarogowego
  • 1 gruszka
  • 1/2 owocu granatu
  • 2 łyżki miodu akacjowego
  • 2 mandarynki
  • 3 - 4 łyżki słupków migdałowych
  • 2 łyżeczki sok z cytryny
  • do dekoracji: mięta

sposób przygotowania:
Gruszkę obrałam, usunęłam gniazdo nasienne a miąższ pokroiłam w kosteczkę - jeśli owoc jest świeżutki i nie ma grubej skóry to można nie obierać. Skropiłam go od razu sokiem z cytryny żeby nie ściemniał. Twaróg, użyłam półtłustego, roztarłam w misce - jeśli jest bardzo suchy to można zmielić, ale nie jest to konieczne. Dodałam gruszkę, pestki z połowy dojrzałego granatu i miód, wszystko dokładnie wymieszałam. Nałożyłam porcje na talerze przy pomocy gałkarki do lodów. Obłożyłam plasterkami obranych mandarynek. Posypałam podprażonym na suchej patelni słupkami migdałowymi i ozdobiłam listkami świeżej mięty . . .
Zwykły twarożek z owocami . . .

czwartek, 28 lipca 2011

Kurkowo - jarzynowa z cementowymi kluskami

Ale się dzisiaj uśmiałam !

Żarłoczek zaraz po powrocie z pracy wszedł do kuchni a ja akurat mieszałam w miseczce mąkę żytnią z wodą na kluski, takie jakby zacierki, do zupy. Szare to było i jakieś takie dziwne więc zapytał po co mi ten cement i co będę zalepiać . . . Hmmm . . . ja raczej nie jestem techniczna, ale ponieważ czasem ciężko doprosić się o jakąś naprawę to pomyślał, że postanowiłam sama zająć się sprawami remontowymi :D



składniki:

  • ok. 30 dkg świeżych kurek
  • 2 średnie marchewki
  • 1 nieduża pietruszka, korzeń
  • 2 małe cebulki
  • 1/2 małego selera korzeniowego
  • 1 łyżeczka masła
  • 1/2 niedużej cukinii żółtej
  • 1/2 strąka papryki czerwonej
  • ok. 1 - 1,5 l wywaru jarzynowo - mięsnego (ja miałam wywar ugotowany na kościach cielęcych)
  • po 2 łyżki siekanej natki pietruszki i koperku

  • 5 czubatych łyżek mąki żytniej typ 720
  • troszkę ciepłej wody, ok. 4 - 5 łyżek

  • do smaku: sól, pieprz ziołowy

sposób przygotowania: Kurki dokładnie oczyściłam i wypłukałam. Warzywa korzeniowe oskrobałam, wszystkie umyłam. Korzeniowe pokroiłam w małe słupki, paprykę i cukinię podobnie, cebulę w półplasterki.

Do miseczki wsypałam mąkę i dolewając po troszeczku wody zarobiłam bardzo gęste ciasto. Właściwie to bardziej je trzeba zagnieść niż wymieszać bo powinno być jak plastelina.

Do garnka wlałam wywar, podgrzałam. Na patelni rozpuściłam masło, podsmażyłam na nim cebulę i warzywa korzeniowe aż zaczęły się rumienić, przełożyłam do wrzącego wywaru. Na tę samą patelnię wrzuciłam kurki a gdy puściły wodę dorzuciłam cukinię z papryką, chwilę smażyłam razem, odstawiłam. Do wywaru z warzywami wrzucałam małe kawałeczki ciasta odrywając je a właściwie skubiąc po prostu. Gdy wrzuciłam wszystkie dodałam też grzyby w resztą jarzyn. Gotowałam zupę na małym ogniu ok. 5 - 10 min.. Na koniec doprawiłam solą, pieprze i dodałam połowę zieleniny a resztą posypałam zupę już na talerzach. Szybka i pyszna zupa a kluseczki bardzo delikatne chociaż "cementowe" :D

Black and white

Rolada jak marzenie, bardzo smakowita. Jest w niej wszystko co lubią Żarłoczki - czekolada, śmietanowa masa, kokos i ogólnie całość bardzo im pasowała.


składniki:
  • CIASTO - 50 g masła albo margaryny
  • 1/2 szkl. mąki torowej (szkl. poj.250ml)
  • 3 czubate łyżki kakao naturalnego
  • 5 dużych jajek
  • 2/3 szkl. cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki soli
  • kilka kropli aromatu rumowego

  • NASĄCZENIE: 2/3 szkl. wody
  • 1/2 szkl. cukru
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

  • MASA - 500 ml śmietanki kremówki 30%
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 3/4 szkl. mleka 3,2%
  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • 4 łyżki likieru kokosowego

  • do przybrania: kilka łyżeczek wiórków kokosowych
  • 50 g gorzkiej czekolady

sposób przygotowania:
CIASTO - Mąkę przesiałam razem z solą, kakao i proszkiem do pieczenia. Jajka wybiłam oddzielając białka od żółtek. Białka ubiłam na sztywną pianę dodając stopniowo cukier. Następnie dodawałam po jednym żółtku, cały czas miksując. Wsypałam sypkie składniki, wymieszałam delikatnie ale dokładnie łyżką. Na koniec wlałam rozpuszczony, przestudzony tłuszcz oraz aromat, wymieszałam i wylałam na dużą blachę (może być taka w wyposażenia piekarnika) wyłożoną papierem do pieczenia. Piekłam ok. 15 min. w temp. 170st. C. Wyjęłam na ściereczkę odwracając tak aby papier był na wierzchu i delikatnie go oderwałam. Gorące ciasto zwinęłam w ciasną roladę razem ze ściereczką, odłożyłam do całkowitego wystudzenia.

NASĄCZENIE - wodę zagotowałam z cukrem i kawą, odstawiłam do wystudzenia.

MASA - wiórki zmieliłam, zalałam mlekiem z połową cukru, zagotowałam. Po zdjęciu z ognia dodałam żelatynę i mieszałam aż ta się całkiem rozpuściła, odstawiłam do ostygnięcia. Bardzo zimną śmietanę ubiłam na sztywno z resztą cukru. Następnie dodawałam po łyżce przestudzonej, ale nie zastygniętej masy kokosowej i zmiksowałam. Na koniec dodałam likier.

Wystudzone ciasto rozwinęłam, usunęłam ściereczkę. Ciasto równomiernie nasączyłam syropem kawowym, grubo posmarowałam połową masy śmietanowo-kokosowej, zwinęłam, ułożyłam na desce brzegiem ciasta pod spód. Wierzch posmarowałam resztą masy, oprószyłam wiórkami. Czekoladę rozpuściłam w kąpieli wodnej, polałam roladę. Odłożyłam do lodówki aby całość dobrze zastygła.

Kapusta włoska duszona z masłem, koperkiem i skwareczkami

To taka jarzynka albo samodzielne danie gdy zje się z pieczywem - wykorzystałam środkową część główki kapusty włoskiej. Żarłoczki kręciły nosem i dobrze bo więcej zostało dla Pyzy Kapuściary :D


składniki:
  • 1 mała główka kapusty włoskiej a właściwie jasny środek w dużej głowy
  • kilka plasterków podgardla wędzonego
  • 4 łyżki masła
  • 1 czubata łyżeczka mąki
  • 1/2 pęczka koperku
  • do smaku: sól, cukier

sposób przygotowania:
podgardle (ew. wędzony boczek) pokroić w paseczki i zesmażyć na gorącej patelni na skwarki. Kapustę grubo pokroić usuwając grube nerwy z liści, przełożyć do garnka. Wlać ok. 1-1,5 szkl. wody, dodać po 1/2 łyżeczki soli, cukru i dusić kilka minut pod przykryciem. Miękkie masło wymieszać z mąkę na pastę i dodać do półtwardej kapusty. Mieszać żeby dobrze się rozprowadziło i dusić razem jeszcze chwilę żeby kapusta zmiękła, ale nie rozgotowała się. Na koniec dosypać koperek i skwarki, ew. doprawić do smaku.
Ja taką kapustę podaję jako dodatek do obiadu, ale pyszna jest nawet sama.

Gulasz z udźca indyczego ze smardzami

Smardze to bardzo pyszne i aromatyczne grzyby. Pojawiają się wczesną wiosną, w kwietniu i na początku maja. Więcej o smardzach stożkowatych, których użyłam przeczytacie w zakładce Grzyby gatunkami.

Przypominam jednak, że wszystkie smardze są w Polsce pod ścisłą ochroną i nie wolno ich zbierać.

Można natomiast wybrać się wiosną, tak jak ja, na Słowację gdzie ich pozyskiwanie jest jak najbardziej dozwolone. Jeśli uda się nazbierać dużo to część można zamrozić i ususzyć :-)




Jajeczka z sałatką

Lubię postarać się ładnie podać nawet najzwyklejsze danie. Może czasami ktoś powie, że to przerost formy nad treścią, ale przecież je się najpierw oczami i bardzo przyjemnie jak potrawa ładnie się prezentuje. Oczywiście musi przede wszystkim dobrze smakować bo to najważniejsze, ale wygląd jest dla mnie bardzo istotny.


składniki:
  • 8 jaj na twardo
  • 1 mała marchewka
  • kawałek selera korzeniowego
  • 1 - 2 ogórki kiszone
  • 1/2 cebuli cukrowej
  • 3-4 łyżki groszku konserwowego
  • 2 ząbki kiszonego czosnku (ze słoika z ogórkami)
  • 2 łyżki siekanej zieleniny - koperek, szczypior, bluszczyk kurdybanek
  • 2 - 3 łyżki majonezu
  • do smaku: sól, pieprz ziołowy, suszone pomidory z czosnkiem i bazylią

  • do przybrania: liście sałaty i zielenina

sposób przygotowania:
marchewkę i selera obrałam, ugotowałam, po ostudzeniu pokroiłam w kosteczkę. Tak samo pokroiłam ogórki kiszone, czosnek, cebulę i 1 jajko. Składniki wymieszałam, doprawiłam, dodałam zieleninę, groszek i majonez, wymieszałam ponownie. Pozostałe jajka po obraniu przekroiłam wzdłuż na pół. Na każdą połówkę nakładałam kopiasto sałatkę. Posypałam suszonymi pomidorami, ułożyłam na półmisku wyłożonym sałatą i zieleniną. Pyszne i ładnie wyglądają, prawda?

Rolada biszkoptowa z kremem makowym

Przepis, z moimi drobnymi zmianami, pochodzi ze strony Mojeciasto.pl. Mam ten problem, że nie umiem sztywno trzymać się receptur i zawsze coś pozmieniam. Zaleta to czy wada? Tego nie wiem, ale rolada wyszła na prawdę bardzo pyszna.


składniki:
  • BISZKOPT - 50 g masła albo margaryny
  • 5 jajek
  • 1/3 szkl. cukru
  • 1/2 szkl. mąki tortowej
  • 1 dobrze czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżeczki cukru pudru

  • SYROP - 1/2 szkl. syropu ze skórek pomarańczowych kandyzowanych
  • 4 łyżki spirytusu

  • MASA - 2 żółtka
  • 3/4 szkl. śmietanki kremówki 30-36%
  • 1/3 szkl. cukru
  • 3/4 szkl. suchego maku niebieskiego
  • 2 łyżki miodu akacjowego
  • 4 łyżeczki żelatyny w proszku
  • 2 łyżki likieru pomarańczowego

  • na lukier: sok z połowy cytryny, cukier puder
  • do posypania: troszkę suchego maku, skórka pomarańczowa


sposób przygotowania:
BISZKOPT - białka jaj ubiłam na sztywną pianę dodając stopniowo cukier. Następnie dodawałam po jednym żółtku, cały czas miksując. Dosypałam także mąki przesiane z solą i proszkiem, wlałam ekstrakt waniliowy a na koniec roztopione, przestudzone masło, delikatnie wymieszałam łyżką. Masę wylałam na dużą blachę, taką z wyposażenia piekarnika, wyłożoną papierem do pieczenia. Piekłam ok.10 min. w piekarniku nagrzanym do 170 st.C. Gorący biszkopt wyłożyłam do góry nogami na czystą lnianą ściereczką oprószoną cukrem pudrem w taki sposób aby papier był na wierzchu. Oderwałam go a ciasto zwinęłam razem ze ściereczką w dość ciasną roladę i odłożyłam do całkowitego wystudzenia.

SYROP - wodę zagotowałam z syropem, ostudziłam, dodałam spirytus.

MASA - mak zalałam wrzątkiem i po kilku minutach odcedziłam bardzo dokładnie na gęstym sicie. Zmieliłam 2 razy. Żelatynę zalałam 1/3 szkl. zimnej wody a gdy napęczniała podgrzałam i mieszałam aż się rozpuściła. Zimną śmietanę ubiłam na sztywno. Żółtka utarłam z cukrem, dodałam mak, miód, śmietanę ubitą oraz przestudzoną żelatynę i likier. Wymieszałam i grubą warstwą wyłożyłam na rozwiniętą i nasączoną uprzednio syropem roladę. Zwinęłam i odłożyłam do lodówki na 1-2 godziny żeby masa stężała - roladę trzeba ułożyć brzegiem ciasta do dołu. Następnie posmarowałam ją lukrem, posypałam odrobiną suchego maku i posiekaną kandyzowaną skórką pomarańczową.

Jajecznica z szynką, kukurydzą i waflami

Rzadko zdarza się nam zjeść wspólne śniadanie w środku tygodnia, ale czas jest urlopowy i możliwości większe. Lubię usiąść rano przy wspólnym stole, zacząć dzień czymś pysznym, kubkiem kawy, rozmową i nigdzie się nie spieszyć . . .



składniki:

  • 6 jajek
  • 4 - 6 plasterków szynki gotowanej wędzonej
  • 1 puszka kukurydzy konserwowej 400g
  • 1 cebula cukrowa
  • 1 łyżka masła
  • do smaku: sól, pieprz ziołowy, pomidory suszone z czosnkiem i bazylią

sposób przygotowania:
Cebulę obrałam, posiekałam w drobną kostkę. Szynkę także pokroiłam drobno. Na teflonowej patelni rozpuściłam masło, wrzuciłam wędlinę i cebulę, smażyłam mieszając kilka minut. Dodałam osączoną kukurydzę i przyprawiłam do smaku solą, pieprzem i suszonymi pomidorami. Wbiłam jajka i smażyłam razem mieszając aż się ścięły. Podałam z waflami ryżowymi. Pyszne, pożywne śniadanie dla 3 osób!

środa, 27 lipca 2011

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam !

Niech żyje nam! Niech żyje nam! W zdrowiu, szczęściu, pomyślności, niechaj żyje nam !

Tak dzisiaj śpiewaliśmy mojemu Teściowi czyli drugiemu Tacie bo i była ku temu ładna okazja - rocznica urodzin. Ale nie powiem która bo nie wiem czy by sobie tego życzył :D Młody chłopak z Niego i bardzo, bardzo w porządku więc tort mu się smaczny też należał od niedobrej synowej, nie?



Tort kakaowo - śmietanowy z brzoskwiniami

składniki:

  • BISZKOPT - 5 niedużych jajek
  • 200 ml mąki tortowej
  • 200 ml cukru
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 6 łyżeczek kakao naturalnego

  • NASĄCZENIE - 200 ml zalewy brzoskwiniowej od owoców z puszki
  • 4 łyżki spirytusu
  • sok z połowy cytryny

  • MASA I OBŁOŻENIE - 750 ml śmietanki kremówki 30%
  • 3 op. zagęstnika do śmietanki śmietan-fix
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 puszka brzoskwiń w lekkim syropie 850 g
  • 1 szkl. świeżych malin
  • listki melisy
  • kilka kostek gorzkiej czekolady 70% kakao

sposób przygotowania:
BISZKOPT - najlepiej upiec dzień wcześniej po świeżutki kruszy się przy krojeniu. Mąkę przesiałam razem z solą, proszkiem i kakao. Jajka wbiłam do miski i ucierałam z cukrem na bardzo puszystą masę. Dodałam esencję i cały czas miksując dosypywałam mieszankę suchych składników a gdy się wszystko połączyło wylałam całość to tortownicy śr. 22 cm, której dno posmarowałam masłem i wysypałam mąką. Piekłam ok. 30 min. w piekarniku nagrzanym do 170 st.C, ale radzę przed wyjęciem sprawdzić stan ciasta patyczkiem. Zaraz po upieczeniu delikatnie okroiłam brzegi biszkoptu przy bokach formy i wyłożyłam do do góry spodem na arkusz papieru - dzięki temu wyrówna się wybrzuszenie, które zwykle tworzy się na górze biszkoptu. Odstawiłam go na całą noc do wystudzenia, ale przykryłam miską żeby nie wysechł. Rano przekroiłam na 3 blaty.

WYKONANIE TORTU - Jeden blat ułożyłam na talerzu deserowym podkładając paski papieru do pieczenia pod krawędzie - po udekorowaniu można je bez problemu usunąć a talerz będzie czysty. Skropiłam blat 1/3 naszykowanego do nasączenia płynu.

Brzoskwinie osączyłam z zalewy i pokroiłam w kosteczkę zostawiają 3 połówki do dekoracji. Zimną śmietanę ubiłam dodając cukier i zagęstnik. Podzieliłam masę na m/w 3 części. Jedną wyłożyłam na pierwszy blat i rozsmarowałam. Posypałam połową pokrojonych brzoskwiń. Przykryłam drugim blatem, nasączyłam go, posmarowałam drugą częścią masy, posypałam resztą brzoskwiń. Przykryłam trzecim blatem, nasączyłam resztą płynu. Cały tort posmarowałam i ozdobiłam pozostałą masą - wierzch, boki i małe rozetki brzy brzegach. Boki obsypałam drobno startą czekoladą a na wierzchu ułożyłam kwiaty z plasterków pozostałych brzoskwiń. Dołożyłam świeże maliny i ozdobiłam listkami melisy. Odstawiłam na kilka godzin do lodówki.

Tort wyszedł bardzo smaczny - lekki i wilgotny. Zjedliśmy po 2 kawałki i chyba jutro trzeba będzie przejechać na rowerze dużo kilometrów żeby spalić kalorie :D, ale warto było.

Tato, 
jeszcze raz wszystkiego najlepszego !!!

Młode gołąbki

Żarłoczki uwielbiają gołąbki. Robiąc często szykuję ich cały wielki gar żeby było na 2 - 3 dni, czasami część mrożę, ale rzadko bo przeważnie jednak nic nie zostaje.


składniki:

  • 1 duża główka młodej kapusty
  • ok. 1,5 kg mięsa mielonego - zmieliłam udziec z indyka bez skóry i kości
  • 1 duża marchewka
  • 1 duża cebula
  • 1 szkl. suchego ryżu długoziarnistego
  • 1 czubata łyżka mąki pszennej
  • 1 puszka 400g pomidorów bez skórki
  • 100 g koncentratu pomidorowego 30%
  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki oleju
  • o smaku: sól, cukier, pieprz ziołowy, pieprz czarny mielony

sposób przygotowania:
Kapustę opłukałam, usunęłam wierzchnie liście i wycięłam głąb. Włożyłam ją do dużego gara, zalałam wrzątkiem tak aby była przykryta, gotowałam kilka minut. Wodę lekko posoliłam i dodałam łyżeczkę cukru. Zdejmowałam kolejno ugotowane liście i gotowałam dalej aż wszystkie były gotowe. Po przestudzeniu ścięłam z liści grube nerwy. Wodę wylałam ponieważ zawiera co prawda smak z kapusty, ale wraz z nim także związki powodujące wzdęcia.

Warzywa oczyściłam. Marchewkę starłam na jarzynowej tarce, cebulę drobno posiekałam, przesmażyłam lekko na oleju. Ryż dokładnie wypłukałam, zalałam 1 szkl. wody, gotowałam na małym ogniu aż wchłonął cały płyn - powinien być półtwardy. Ryż i warzywa dodałam do mięsa, dobrze przyprawiłam masę solą i pieprzem, dokładnie wyrobiłam.

Na każdy liść, przy brzegu, nakładałam 2 łyżki farszu, ciasno zwijałam jak krokiety. Dno garnka wyłożyłam gorszymi albo uszkodzonymi liśćmi, na to ciasno położyłam gołąbki, wierzch przykryłam resztą liści. Obciążyłam - ja kładę duży talerz a na nim stawiam duży słoik wypełniony wodą. Wlałam do garnka tyle lekko posolonej i posłodzonej wody aby dochodziła do górnej warstwy gołąbków. Dusiłam ok. 30 min..

W rondlu rozpuściłam masło, wsypałam mąkę, zrobiłam zasmażkę. Rozprowadziłam ją wywarem z gołąbków. Dodałam koncentrat i posiekane pomidory z puszki razem z zalewą. Sos przelałam do gołąbków, dusiłam całość pod przykryciem jeszcze ok. 60 min.. Najlepsze są jednak dopiero następnego dnia . . .

Koreczki owocówki i pyszny sos karmelowy

Pyszny pomysł na deser podczas spotkania małych i dużych łasuchów. Świeże owoce można jeść same albo maczać sobie w słodziutkim sosie i pałaszować.


składniki:

  • kilkanaście truskawek
  • 2 małe banany (nie bardzo dojrzałe)
  • 1 duża twarda gruszka
  • 1 mała kiść zielonych winogron bezpestkowych
  • 20 dkg twarogu białego
  • 1 - 2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego
  • 2 garści łuskanych orzechów włoskich
  • sok z połowy dużej cytryny

  • dodatkowo: 1 duże jabłko + arkusz folii aluminiowej

  • SOS - 1 szkl. słodkiej śmietanki 30 %
  • 1/2 szkl. cukru trzcinowego Demerara
  • 1/2 szkl. cukru trzcinowego Muscovado
  • 1/2 szkl. wody
  • 2 łyżki masła

sposób przygotowania: SOS - Do rondelka wsypałam oba cukry i wlałam wodę, postawiłam na niewielkim ogniu i gotowałam aż cukier całkowicie się rozpuścił a płyn odparował i miał konsystencję syropu. Wtedy dolałam śmietankę UWAGA ! - może pryskać - i dodałam masło. Mieszałam cały czas na małym ogniu, aż składniki się połączyły i sos zgęstniał. Zostawiłam do przestudzenia. Można podawać na ciepło i na zimno. Trzeba tylko pamiętać, że sos stygnąc jeszcze gęstnieje.

Owoce umyłam i osączyłam dokładnie. Banany i gruszkę obrałam ze skórki. Banana pokroiłam w m/w 1 cm plastry, z gruszki wycięłam kulki specjalną łyżeczką, owoce skropiłam sokiem cytrynowym żeby nie ściemniały. Z truskawek oderwałam szypułki i poprzekrawałam na pół. Twarożek roztarłam na gładką masę dodając niewielką ilość jogurtu - ilość zależy od wilgotności sera, ale masa musi być na dość zwarta. Uformowałam z niej nieduże kuleczki i obtoczyłam w posiekanych drobno orzechach. Na szpadki nadziałam kolejno: winogrono, kulkę serową i połówkę truskawki albo krążek banana, kulkę serową i truskawkę . . można nadziać same owoce - kolejność nadziewania i kombinacja dowolna. Za podstawę posłużyło mi duże jabłko. Trzeba przyciąć je z jednej strony żeby stało stabilnie a potem obwinąć całe folią aluminiową. Gotowe koreczki powbijałam dookoła w jabłko i całość ustawiłam na talerzyku. Podałam z sosem karmelowym do maczania. Można nalać sos do niewielkich, indywidualnych miseczek albo podać go w sosjerce.

Sałatka ze szpinakiem, truskawkami i serem

Szpinaku na ciepło nie lubię, ale w sałatkach i owszem. A połączenie z owocami i serem bardzo mi pasuje. Polecam bo to zaskakująco smaczne połączenie składników :-)


składniki:

  • 4 garści listków młodego szpinaku
  • kilkanaście dużych truskawek
  • 100 g twarogu koziego
  • do skropienia: syrop z octu balsamicznego tzw. glassa

sposób przygotowania:
Szpinak i truskawki opłukałam, dokładnie osączyłam, z truskawek oderwałam szypułki. Ułożyłam po 2 garści szpinaku na talerzach, na listkach rozrzuciłam truskawki pokrojone na ćwiartki. Wierzch posypałam pokruszonym twarogiem i skropiłam syropem balsamicznym. Bardzo szybko, zdrowo i smacznie!

wtorek, 26 lipca 2011

Cukiniowy makaron bez makaronu, ale za to z kurkami

Jedliście kiedyś makaron bez makaronu? No właśnie ja też wcześniej nie, ale dzisiejsza kombinacja wyszła tak dobra, że będzie pojawiał się częściej i w różnych połączeniach. A wszystko przez niepozorną obieraczkę do warzyw uzbrojoną dodatkowo w ząbki, za pomocą której ścina się z warzywa nie pasy a wąskie paseczki. I wygląda to jak spaghetti, w tym wypadku jeszcze bardziej podobne do oryginału bo z żółtej cukinii.


składniki:

  • 1 szczupła, długa, żółta cukinia
  • ok. 50 dkg świeżych, drobnych kurek
  • 2 łyżeczki oleju z pestek winogron
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 niezbyt duża cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 papryczki chili z zalewy
  • 2 łyżki siekanego koperku
  • 1 łyżeczka świeżej macierzanki
  • ok. 1/2 szkl. dobrej jakości, gęstego jogurtu (albo śmietanki kremówki)
  • do smaku: sól morska prowansalska, pieprz ziołowy, ocet ryżowy, odrobina cukru

sposób przygotowania: Kurki dokładnie oczyściłam i opłukałam, dobrze osączyłam. Cebulę, czosnek i papryczkę drobno posiekałam. Cukinię umyłam i przy pomocy specjalnej obieraczki skroiłam w paseczki - jeśli nie macie takiego narzędzia (widoczne na zdjęciu) to pokrójcie ją w cienkie plastry na następnie równie cienkie paski.

Na jednej patelni rozgrzałam 1 łyżeczkę oleju, wrzuciłam połowę cebuli z czosnkiem i chili a gdy się zeszkliła dorzuciłam kurki. Smażyłam na ostrym ogniu dosłownie 3 minuty. Wlałam jogurt, dorzuciłam połowę macierzanki, smażyłam następne 3 minuty po czym doprawiłam solą i pieprzem.

Na drugiej patelni zeszkliłam resztę cebuli z dodatkami, wrzuciłam cukiniowy makaron i smażyłam chwilkę mieszając. Oprószyłam solą, pieprzem, dodałam masło, resztę macierzanki, szczyptę cukru i dosłownie ze 4 krople octu ryżowego. Ważne jest żeby nie smażyć za długo - cukinia ma tylko stracić surowość, ale pozostać chrupiąca. Na końcu dodałam do cukinii część koperku i wymieszałam.

Podałam wykładając kopczyk "makaronu" na środek talerza i dookoła polewając kurkowym sosem i posypując resztą koperku. Nawet nie macie pojęcia jakie to było pyszne !!!

Skorupki waflowe faszerowane

Widziałam je kiedyś w programie telewizyjnym a potem szukałam dość długo w sklepach. Gdy pytałam o nie to sprzedawcy robili wielkie oczy nie rozumiejąc chyba do końca o co mi właściwie chodzi. Aż wczesną wiosną znalazłam je w . . . drogerii Rossmann. Pewnie można je znaleźć w różnych marketach.

Skorupki są waflowe, podobne do wafelków do lodów. Smak mają nijaki więc można w nie nakładać co tylko się chce - zarówno farsz wytrawny jak i słodki chociaż wersji deserowej jeszcze nie robiłam. Świetnie sprawdzają się na wszelkiego rodzaju spotkaniach towarzyskich bo taką skorupkę można po prostu wziąć w rękę i zjeść. Nadziane nie rozmiękają zbyt szybko, możne je nawet podsmażyć tak jak jajka faszerowane w prawdziwych skorupkach.

W opakowaniach, które kupuję jest 16 szt. takich wafelków i kosztują ok. 6 zł. Na pudełeczku producent podaje kilka propozycji podania, ale ja pokażę Wam swoje


Młoda kartoflanka z macierzanką i lubczykiem

Pyszna, pachnąca ziołami zupa. Macierzankę piaskową zbieram i suszę sama a potem zamykam z słoiczku te małe, aromatyczne listki i dodaję do różnych potraw. Macierzanka to właściwie tymianek chociaż ma nieco inny aromat od tego tymianku, który można kupić.


składniki:

  • ok. 20 szt. młodych, małych ziemniaczków wielkości orzechów włoskich
  • 10 - 15 dkg chudego, wędzonego boczku
  • 1 marchewka
  • 1 mały korzeń pietruszki
  • kawałek selera
  • kawałek pora
  • 1 mała cebula
  • 1 łyżka klarowanego masła
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1 łyżka posiekanego świeżego lubczyku albo mała łyżeczka suszonego
  • 1 łyżka świeżych listków macierzanki piaskowej
  • 1 łyżka siekanej natki pietruszki
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • do smaku: sól, pieprz mielony

sposób przygotowania:
Ziemniaki oczyściłam, umyłam - można zostawić w całości, ale ja wolałam przekroić na połówki. Zalałam je ok. trzema szklankami wody i ugotowałam do miękkości razem z zielem angielskim i liściem laurowym. Marchew, pietruszkę, selera i pora pokroiłam w paseczki, cebulę posiekałam. Na patelni roztopiłam masło, podsmażyłam pokrojony w paski boczek a kiedy troszkę się zrumienił dodałam cebulę i pokrojone warzywa, lekko zrumieniłam, posypałam lubczykiem i mąką, dokładnie wymieszałam. Zalałam to 1 szklanką wody, zagotowałam, przelałam do ziemniaków, gotowałam jeszcze 5 minut, doprawiłam solą i pieprzem. Zdjęłam z ognia, dodałam macierzankę i odstawiłam zupę pod przykryciem żeby odpoczęła czyli na jakieś 15 min.. Przed podaniem dodałam natkę pietruszki.

Sałatka z surowych pieczarek i moreli

Nie wymyśliłam tego przepisu sama, znalazłam na stronie vitalia.pl, i tak mnie zaintrygowało połączenie składników, że musiałam spróbować. Przyznam, że smak pozytywnie zaskoczył mnie i moich gości, którym ją podałam.


składniki
na 4 porcje:
  • 30 dkg małych, bielusieńkich pieczarek
  • kilka dużych, dojrzałych moreli (6 - 8 szt.)
  • 200 ml jogurtu naturalnego
  • sok z jednej cytryny + skórka otarta z połowy owocu
  • łyżka oliwy extra virgine
  • pół pęczka posiekanego drobno cienkiego szczypiorku
  • do smaku: sól, pieprz mielony, cukier

sposób przygotowania:
Pieczarki oczyściłam papierowym ręcznikiem, odcięłam trzonki (zużyję je do jakiejś innej potrawy), zdjęłam skórkę z kapeluszy i pokroiłam je na cienkie plasterki. Skropiłam sokiem z cytryny, oprószyłam dość obficie grubo mielonym pieprzem, dodałam oliwę i wymieszałam delikatnie. Morele umyłam, przecięłam na pół, usunęłam pestki a miąższ pokroiłam w plasterki i dodałam do pieczarek, wymieszałam. Dobrze jest schłodzić sałatkę przez ok. 30 min. w lodówce.

Jogurt doprawiłam solą, cukrem, dodałam szczypiorek i startą skórkę. Porcje sałatki wyłożyłam na talerzyki, polałam sosem jogurtowym, przybrałam zieleniną. Myślę, że można też wszystkie składniki sałatki wymieszać z sosem po prostu w misce i będzie równie smaczna.

Najlepsze, domowe ogórki kiszone - jak u Babci

Małosolne nastawiam co kilka dni w kamiennym garnku, do którego wchodzi ok. 1 , 5 kg małych ogóreczków. Starszy Żarłoczek zaczyna wyżeranie już kilka godzin później. Młodszy, tak jak i ja, woli bardziej ukiszone i kiszone właściwe więc trzeba też zrobić zapasy na zimę. W ubiegłym roku tak zaszalałam, że jeszcze mamy 4 słoiki mocno ukiszonych ogóreczków, ale są jędrne i bardzo dobre.

Teraz, jednorazowo, nastawiam ok. 8 - 10 słoików bo nie bardzo mam gdzie je ustawić do wstępnego kiszenia, ale za kilka dni te już gotowe wędrują do spiżarni a ich miejsce zajmują świeże.



składniki: (na 8 słoików twist o poj. 0,8 - 1l) -
  • ok. 3 kg ogórków gruntowych
  • ok. 3 l wody
  • 6 płaskich łyżek soli kamiennej niejodowanej (zasada jest taka - na 1 litr wody 2 płaskie łyżki soli)
  • 2 duże główki czosnku albo 4 mniejsze
  • wiązka łodyg kopru razem z baldaszkami nasion i listkami
  • kawałek korzenia chrzanu ok. 10 cm
  • 4 liście chrzanu
  • kilkanaście zielonych liści dębu

sposób przygotowania:
Słoiki należy dokładnie umyć i wyparzyć, nakrętki też.
Ogórki muszą być świeże, jędrne. Wybieramy sztuki nie uszkodzone, nie zażółcone na końcach, smukłe i nieduże. Wyrośnięte i "brzuchate" mają duże pestki a po ukiszeniu będą kapciowate. Trzeba je dokładnie umyć w zimnej wodzie. Myjemy też koper, liście chrzanu i dębu. Czosnek dzielimy za ząbki, ale nie musimy ich obierać - aromat jest też w łupince. Chrzan obieramy i strugamy na wiórki, ja to robię obieraczką do jarzyn.

Na dno każdego słoika kładziemy po dwa ząbki czosnku, kilka wiórków chrzanu, 2 liście dębu, pół liścia chrzanu i pociętą na kilkucentymetrowe kawałki łodygę kopru. Wkładamy pionowo, ciasno, jeden obok drugiego, ogórki; najmniejsze można położyć poziomo na wierzchu. Na ogórki jeszcze po dwa ząbki czosnku, kilka wiórków chrzanu i łodyga kopru. Wodę należy zagotować, rozpuścić w niej sól i tak przygotowanym wrzątkiem zalać zawartość słoików, zakręcić i postawić do góry dnem - najlepiej na jakiejś tacy - i przykryć ściereczką bo nie potrzebują światła. Po ostygnięciu odwracamy je. Tak przygotowane słoje muszą postać przynajmniej 2-5 dni w temperaturze pokojowej aby "ruszyły" i po tym czasie są tzw. małosolne. Jeśli ktoś lubi, można już je jeść. W tym czasie może też wyciekać ze słoików solanka, jeżeli jest gorąco i proces kiszenia przebiega gwałtownie, ale to normalne i nie należy ich odkręcać jeżeli chcemy przechować ogórki dłużej. Dopiero po kilku dniach można je przenieść w chłodne miejsce np. do piwnicy.

Dodatek liści chrzanu i dębu powoduje, że ogórki ją jędrne i chrupiące nawet po upływie kilku miesięcy. Oczywiście, jeżeli wcześniej nie zostaną pożarte przez rodzinę i przyjaciół.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Jajka w sosie koperkowym z pomidorowymi kluskami

Czasami trzeba zrobić coś właściwie z niczego bo albo nie ma na zakupy czasu albo środków . . . Takie życie a Chłopaki jeść chcą i już . . .


składniki:
  • KLUSKI - ok. 1 kg ziemniaków
  • ok. 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżeczki przyprawy 'suszone pomidory z czosnkiem i bazylią
  • ok. 10 łyżek mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej mielonej

  • poza tym potrzebujemy:
  • 6 jaj na twardo
  • 6 plastrów podgardla wędzonego albo boczku, zawsze mam awaryjny kawałek w zamrażarce
  • 50 ml słodkiej śmietanki 12%
  • 3/4 szkl. wywaru jarzynowego
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1 łyżeczka koperku suszonego chociaż oczywiście lepiej byłby dodać świeży
  • do smaku: sól, pieprz mielony


    sposób przygotowania:
    KLUSKI - ziemniaki, ugotowane, ostudzone i zmielone przełożyłam do miski. Dodałam koncentrat pomidorowy 30%, jajko i obie mąki a także przyprawę "suszone pomidory z czosnkiem i bazylią" oraz paprykę. Zagniotłam ciasto. Nastawiłam wodę w dużym garnku żeby się zagotowała, posoliłam. Zwilżonymi dłońmi odrywałam po kawałku ciast, wielkości niedużego orzecha włoskiego, formowałam kuleczkę i robiłam wgłębienie kciukiem tak tak w kluskach śląskich. Gotowe kluski wrzucałam partiami na wrzątek i gotowałam 1-2 minut od momentu wypłynięcia klusek na powierzchnię.

    Podgardle pokroiłam w paski i wrzuciłam na mocno rozgrzaną teflonową patelnię, zesmażyłam na chrupko, zdjęłam na talerzyk. Jeśli wytopi Wam się dużo tłuszczu to część można zebrać zostawiając ok. 1 łyżki a nawet mniej... Do tłuszczu dodałam mąkę, wymieszałam, dolałam wywar i rozmieszałam energicznie żeby nie było grudek. Następnie dodałam śmietankę i posiekany koperek. Doprawiłam do smaku solą oraz pieprzem, pogotowałam 3 - 4 min. i . . . gotowe. Świeżo ugotowane na twardo jaja, jeszcze gorące, obrałam. Poprzekrawałam na połówki i ułożyłam na talerzach. Polałam sosem i posypałam skwarkami. Podałam z kluskami.

    Ciasteczka z miodem i cynamonem

    Fajny, prosty przepis na bardzo smaczne ciasteczka. Młodszy je uwielbia. Recepturę zaczerpnęłam ze strony Mojeciasto.pl i przygotowałam z drobnymi przeróbkami.



    składniki:

    • 50 g masła
    • 1 jajko
    • 1 żółtko
    • 2 , 5 - 3 szkl. mąki pszennej luksusowej
    • 2 szczypty soli
    • 3/4 szkl. cukru pudru
    • 4 łyżki miodu akacjowego
    • 1 , 5 łyżeczki cynamonu mielonego
    • 1/2 szkl. śmietany kremówki
    • 1 , 5 łyżeczki sody oczyszczonej

    • do wykończenia: 1 białko
    • cukier perlisty

    sposób przygotowania: Masło, miód i śmietankę przełożyłam do wysokiego garnuszka, zagotowałam - dosypałam sodę i energicznie wymieszałam - UWAGA ! masa się mocno pieni, ale tak właśnie ma być!
    Mąkę przesiałam z solą, cynamonem i cukrem pudrem. Wlałam do niej mieszankę z garnka, dodałam jajko i żółtko, szybko zagniotłam ciasto - powinno być jak miękka plastelina - ew. można podsypać więcej mąki. Ciasto rozwałkowałam na grubość ok. 3 - 5 mm i foremkami wykrawałam ciasteczka. Układałam je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarowałam lekko roztrzepanym białkiem i posypałam cukrem perlistym - do kupienia w dobrych sklepach spożywczych (czerwony kartonik, 1/2 kg białych jakby granulek cukrowych). Piekłam ok. 10 min. w piekarniku nagrzanym do 180st.C

    Łańcuszek wyróżnień i nominacji

    Pod wczoraj wstawionym przepisem na Torcik poziomkowy bez poziomek ( http://smacznapyza.blogspot.com/2011/07/torcik-poziomkowy-ale-bez-poziomek.html K. napisała w komentarzu, że nominuje mój blog :-) Miło i dziękuję, chociaż nie bardzo wiem o co chodzi . . .

    K. jest właścicielką bloga: http://bake-and-cook.blogspot.com/


    Zatem i ja dołączam do zabawy, której zasady są następujące:

    1. Trzeba umieścić u siebie link do bloga osoby, która przesłała nominację - co uczyniłam powyżej

    2. Należy wkleić logo na swoim blogu - co spróbuję zrobić, ale nie wiem czy mi się uda . . . ale się udało tzn. skopiowałam obrazek, zapisałam u siebie na dysku a potem wstawiłam . . .


    3. Napisać 7 rzeczy o sobie - co muszę przemyśleć i spisać niżej

    4. A na końcu nominować 16 osób i poinformować je o tym, pisząc odpowiedni komentarz - lista powstanie niżej, ale nie wiem czy będzie tych blogów aż tyle bo ja dopiero zaczynam się oswajać z tym środowisku . . .

    Zatem pora na 7 rzeczy o mnie:


    1) Iza, warszawianka, lat 43, Żona i Mamcia - czyli szczęśliwa "właścicielka" dwóch Żarłoczków
    2) od zawsze przymierzam się do diety, ale nic z tego bo za bardzo lubię jeść
    3) jestem grzybnięta - lubię zbierać i jeść grzyby, lubię poznawać nowe gatunki i to niekoniecznie jadalne :D
    4) kocham las i tylko w nim odpoczywam tak na prawdę
    5) jestem w stanie zjeść baaardzo dużą porcję lodów a potem następną
    6) jestem samotnikiem i trudno nawiązuję kontakty z nowo poznanymi osobami
    7) uwielbiam gotować, ale muszę mieć "publiczność" i to najlepiej taką, której wszystko będzie smakowało

    Ja nominuję następujące wspaniałe blogi - kolejność na liście przypadkowa:

    1) http://pinkcake.blox.pl/html
    2) http://smaczniezjoanna.blox.pl/html
    3) http://lawendowydom.blogspot.com/
    4) http://gotuj-sam.blogspot.com/
    5) http://czymchatabogata.bloog.pl/?ticaid=6cb95
    6) http://smaczliwkowo.blox.pl/html
    7) http://mojkulinarnypamietnik.blogspot.com/
    8) http://smakmojegodomu.blox.pl/html
    9) http://grumko.blox.pl/html
    10) http://kuchniababcigramolki-buni.blogspot.com/
    11) http://pysznakuchnia.blox.pl/html
    12) http://yobada.blogspot.com/
    13) http://mojewypieki.blox.pl/html
    14) http://wypiekizpasja.blox.pl/html
    15) http://margarytka.blogspot.com/
    16) http://coolinarny.blox.pl/html

    i teraz jeszcze muszę właścicieli tychże portali powiadomić . . .

    Sałatka z orientalnym kurczakiem

    Zielenina jest dobre, zielenina jest zdrowa i w ogóle, ale co ja popradzę, że najbardziej smakuje mi z mięsem? Żarłoczkowi to nawet najbardziej smakuje samo mięso, bez sałatki, ale był dzielny i zjadł całą porcję :-)




    niedziela, 24 lipca 2011

    Torcik poziomkowy, ale bez poziomek

    Dostałam zadanie zrobienia deseru albo ciasta z poziomkami, ale skąd pod koniec lipca je wziąć?! Były jakiś miesiąc temu, można było sobie nazbierać albo kupić a teraz niestety już ich nie ma, przynajmniej u mnie. Jednak jestem uparta jak muł, wsiadłam na rower i objechałam chyba wszystkie bazarki w dzielnicy i nie tylko - bez skutku. Zmachałam się i weszłam do pierwszego lepszego sklepu żeby kupić sobie coś do picia. Na regale z sokami zobaczyłam dużą butlę z napisem "malina, poziomka, banan" i wtedy w głowie pojawił się pomysł na . . . Torcik poziomkowy, tyle że bez poziomek


    składniki
    :
    • BISZKOPT - 4 jajka
    • 3/4 szkl. mąki tortowej (szkl. poj 250 ml)
    • 3/4 szkl. cukru
    • 1/4 łyżeczki soli
    • 1 łyżeczka esencji waniliowej
    • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

    • MASA - 2 op. budyniu śmietankowego bez cukru (takiego na 1/2 l mleka)
    • 1/2 litra soku owocowego przecierowego "malina, poziomka, banan"
    • 200 g masła albo margaryny
    • 2 czubate łyżki cukru pudru

    • NASĄCZENIE - 200 ml soku owocowego "malina, poziomka, banan"
    • 3 łyżki jasnego rumu
    • sok z połowy cytryny

    • dodatkowo: 1 galaretka o smaku poziomkowym
    • 2 banany
    • 1/3 szkl. leśnych jeżyn
    • 1/3 szkl. leśnych malin
    • 100 ml śmietanki kremówki
    • 1 łyżka cukru pudru
    • 1 mała łyżeczka żelatyny

    sposób przygotowania:
    Jajka wybiłam do miski, dodałam cukier, sól i ubijałam aż masa stała się bardzo puszysta a cukier się rozpuścił. Dodałam przesianą mąkę razem z proszkiem do pieczenia i esencję, wymieszałam łyżką dokładnie. Przelałam do tortownicy śr. 26 cm, której samo dno posmarowałam cienko masłem i posypałam mąką. Piekłam ok. 25 min. w piekarniku nagrzanym do 170 st.C.
    1 , 5 szkl. soku zagotowałam. W reszcie rozmieszałam proszek budyniowy i wlałam go do gorącego płynu mieszając, gotowałam 3 - 4 minuty. Przelałam do miseczki, przykryłam szczelnie folią spożywczą tak żeby dotykała dość dokładnie powierzchni budyniu dzięki czemu nie utworzy się kożuch, odstawiła do całkowitego ostudzenia. Najlepiej przygotować budyń i biszkopt dzień wcześniej.

    Następnego dnia rozpuściłam galaretkę poziomkową w 400 ml wody, odstawiłam żeby ostygła i zaczęła tężeć. Biszkopt przekroiłam poziomo na pół i oba blaty nasączyłam mieszaniną soku owocowego przecierowego z cytrynowym i rumem. Miękkie masło zmiksowałam z cukrem pudrem. Dodawałam po łyżce zimnego budyniu cały czas miksując.
    Na talerzu położyłam 1 blat i ograniczyłam go obręczą tortownicy, w której się piekł. Wyłożyłam i rozsmarowałam równo 2/3 masy, przykryłam drugim blatem, wyłożyłam resztę masy, wyrównałam, wstawiłam do lodówki żeby krem stężał. Na wierzchu ułożyłam plasterki bananów oraz maliny i jeżyny, zalałam całość galaretką - musi być już dobrze tężejąca bo inaczej spłynie bokami. Gdy całość zastygła okroiłam dookoła nożem i zdjęłam obręcz.

    Żelatynę zalałam 4-ma łyżkami zimnej wody, podgrzałam aż się rozpuściła. Zimną śmietankę ubiłam na sztywno dodając cukier. Miksując wlałam ciepłą żelatynę. Gęstniejącą masą posmarowałam boki torcika.
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...