wpisz czego szukasz

Wpisz czego szukasz

Ładowanie...

środa, 23 maja 2012

Grill i BBQ w Makro

Słoneczna sobota. Piękne przedpołudnie a ja tłukę przez całe miasto się żeby stać przy garach . . . No właściwie wszystko się zgadza poza tym tłuczeniem bo leciałam jak na skrzydłach :D
Makro zorganizowało kolejne warsztaty dla blogerów a ponieważ czas bardzo letni więc mieliśmy marynować, grillować, wędzić i biesiadować na świeżym powietrzu pod kierunkiem szefów Grzegorza Kazubskiego i Piotra Kraśkiewicza.



Powiem szczerze, że nie mogłam się doczekać bo tak się jakoś składa, że do grillowania nie mam wielu okazji . Nie wiem też na ten temat zbyt dużo więc warsztaty wymarzone jak dla mnie. I takie były - najlepsze mięsa, ryby, warzywa - pokazano nam różne gatunki wołowiny z różnych krajów świata opowiadając o ich właściwościach, zaletach i przeznaczeniu. Przypraw w sam raz, rozżarzone węgle, dym gryzący w oczy a potem pyszne jedzenie w doborowym towarzystwie. 

Jak zwykle kucharze Makro przygotowali dla nas poczęstunek - na zdjęciu nie widać cudownej, rozpływającej się w ustach karkówki bo zniknęła błyskawicznie. Nie ma też podanych na zakończenie biesiady boskich lodów/sorbetu z ananasa z imbirem, miodem i zielonym pieprzem - byłam już tak rozleniwiona, że aparat poszedł w odstawkę.

 Po opowieści skąd wziął się zwyczaj grillowania i barbecue oraz czym się obie metody różnią, zajęliśmy się polędwiczką wieprzową - środkowa część marynowała się zamknięta w foliowym woreczku a główka i ogon (?) przemieniły się w faworki. Zaostrzone szpadki ozdobione barwnymi warzywami były gotowe do boju. W rondlu bulgotał sos pomidorowo-ananasowy a drugi - z rodzynkami, bananem i curry - przegryzał się obok w misce.



Makrele najpierw moczyły się w solance, potem obsychały nieśpiesznie owiewane majowym wiaterkiem a później dyndały sobie w ciepełku zamknięte w specjalnym kominie - jedna jak widać rozdyndała się za bardzo :)





Piękny filet z łososia przypadł do obróbki Michałowi, który pod czujnym wzrokiem kilku koleżanek wcale się nie peszył i sprawnie usunął wszystkie ości a następnie pokroił rybę na kawałki przemieniając je w steki o wdzięcznej nazwie butterfly czyli motyle. Wystarczyła im odrobina cytrynowego pieprzu, soli i kropelka oliwy żeby były gotowe na ruszt.



 Gotowałam razem z Olą - doprawiałyśmy, mieszałyśmy i przygotowywałyśmy wszystkie dania we dwójkę, ale niektóre zespoły były trzyosobowe bo jakoś dziwnie zbyt dużo nas się zrobiło - czyżby ktoś przyszedł niezaproszony ???








Każdy zespół dostał stek wołowy - z antrykotu albo rostbefu - co się trafiło. Doprawiony tylko młotkowanym pieprzem i wysmażony odpowiednio na grillowej patelni smakował wyśmienicie z dodatkiem ziołowego masła. 
  



Było cudnie. Miło, pysznie, wesoło, pouczająco - jak zwykle w Makro.



8 komentarzy:

  1. Zazdrość to paskudna cecha, ale ja zazdroszczę! Czy takich warsztatów nie można by zorganizować w Rzeszowie??? Dlaczego pytam pod Pani postem? Ponieważ organizatorzy zapewne zaglądną tutaj:) w okolicach Rzeszowa mieszka wiele blogerek kulinarnych:) Ja też chętnie wzięłabym udział w takich warsztatach:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż nie można, przynajmniej akurat tych organizowanych przez Makro, ponieważ centrum szkoleniowe, w którym się odbywają czyli duża sala z doskonale wyposażonymi stanowiskami kuchennymi i całą aparaturą znajduje się tylko w Warszawie.

      Usuń
  2. oj umieściłaś moje paskudne fotki...
    Warsztaty super były, dziękuję za wspólne pichcenie. Oby do następnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie paskudne??? bardzo ładnie wyszłaś i dlatego je umieściłam :)

      Usuń
  3. Oj, super było - potwierdzam jako nowicjuszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, w Makro rzeczywiście atmosfera warsztatów jest niepowtarzalna a i uczymy się bardzo dużo :) miło było znów Cię widzieć :)

      Usuń
  4. Ładne zdjęcia, szkoda że przepisów brak

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się ten post zostaw pod nim swój komentarz, ale nie dodawaj w nim linku do swojej strony. Polub profil mojego bloga na kanałach społecznościowych - FB, Google+, Instragram, Twitter a także Pinterest. Będzie mi bardzo miło gościć Cię znowu. Jeśli ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie na adres izapyzakulinska@gmail.com

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...