wpisz czego szukasz

Wpisz czego szukasz

Ładowanie...

niedziela, 17 lipca 2011

W kuchni wkurzonej Pyzy

Gdy mam doła albo po prostu zły humor bo coś albo ktoś mnie wkurzy, albo zwyczajnie szukam zajęcia dla łap - zwykle ląduję w kuchni. Stanie przy garach mnie uspakaja i wycisza bo nie myślę o niczym innym jak tylko o tym co by tu dosypać czy zamieszać. W takie dni zwykle powstaje kilka różnych różności bo zarówno duży obiad, jakieś ciacho i jeszcze np. bułeczki albo inne "cuś". Żarłoczki wiedzą, że lepiej nie wchodzić mi wtedy w drogę i nawet nie zagadywać a ich cierpliwość zostanie później wynagrodzona czymś dobrym.

Wczoraj, po powrocie z lasu, właśnie coś mnie napadło i do wieczora "szalałam" w swojej malutkiej kuchni. Chłopaków nie było więc nikt nic nie chciał a ja mogłam się powyżywać a co z tego wynikło zobaczcie sami.




Karkówka pieczona z rozmarynem, czosnkiem i pieprzem cayenne

Karkówkę zamarynowałam poprzedniego wieczora a wykorzystałam do tego nową marynatę Knorr (do kurczaka) z rozmarynem i pieprzem cayenne bo dostałam ją właśnie i chciałam wypróbować.

składniki:

  • 1,5 kg karkówki wieprzowej
  • 1 op. marynaty do kurczaka
  • 4 łyżki oleju roślinnego
  • 1 łyżka czosnku granulowanego

Marynatę rozmieszałam z olejem i posmarowałam nią ładny kawałek chudej karkówki. Posypałam ją dodatkowo czosnkiem bo lubię go dodawać do pieczystego. Przełożyłam mięso do pojemnika, zamknęłam i wstawiłam na noc do lodówki.
Piekarnik nagrzałam do 200 st. C a karkówkę obwiązałam dratwą nadając jej równiejszy kształt. Ułożyłam na blasze i wstawiłam do pieca. Piekłam ok. 30 min. a gdy się zrumieniła przewróciłam na drugą stronę, zmniejszyłam temp. do 170 st. C, podlałam ok. 1/2 szkl. gorącej wody i piekłam ok. 2 godzin polewając co jakiś czas wytworzonym sosem. Po upieczeniu a przed podaniem odstawiłam mięso na jakieś pół godziny żeby odpoczęło i dopiero pokroiłam na plastry.

Do mięsa przyszykowałam młode ziemniaczki. Takie małe bo takie lubimy.

Młode ziemniaki pieczone, z rozmarynem


składniki:

  • 1 kg młodych małych ziemniaczków
  • 1 łyżeczka soli prowansalskiej
  • 1 łyżeczka posiekanego drobno rozmarynu
  • 2 łyżki oleju roślinnego

Ziemniaki oskrobałam, zalałam w garnku wrzątkiem i gotowałam 5 min.. Odcedziłam, gorące oprószyłam solą, rozmarynem i skropiłam olejem. Wymieszałam potrząsając garnkiem. Wysypałam je na blaszkę i wstawiłam do piekarnika, w którym piekło się mięso na ok. 40 min. przed planowanym zakończeniem pieczenia go. Wyszły rumiane, mięciutkie w środku a chrupiące wewnątrz.

Do obiadu Żarłoczki miały obiecane nastawione poprzedniego dnia ogóreczki małosolne, ale ja wolałam surówkę. Zrobiłam więc surówkę dobrą dla urody - z marchewki, morelek i orzechów.


Surówka z marchewki i moreli

składniki:
  • 1 duża młoda marchewka
  • 3 dojrzałe, jędrne morele
  • garść prażonych orzechów laskowych (uprażyłam sama na patelni aż skórka się złuszczyła)
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • ew. 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżka oleju z pestek winogron

Oskrobaną marchewkę starłam na dużych oczkach tarki jarzynowej, dodałam pokrojone w plasterki morele i grubo posiekane orzeszki. Polałam sokiem z cytryny i olejem, doprawiłam miodkiem.

A ponieważ byliśmy rano w lesie więc trzeba było wykorzystać też przynajmniej część darów, które udało nam się znaleźć. I tak powstał pyszny sosik z zajączkiem i gołąbkiem.

Sos z zajączkiem i gołąbkiem

składniki:

  • kilka gołąbków - zielonawe i fioletowo zielone
  • kilka podgrzybków zajączków
  • 1 łyżka masła
  • 1 cebula
  • kilka łyżek słodkiej śmietanki 30%
  • do smaku: sól, pieprz ziołowy, świeży tymianek

Grzybki oczyściłam, opłukałam, grubo pokroiłam - lubię czuć grzyba pod zębem i widzieć co jem :D Na patelni rozpuściłam masło, wrzuciłam posiekaną cebulę a gdy się zeszkliła dodałam grzyby i na silnym ogniu smażyłam mieszając 2-3 min. aż zaczęły puszczać sok. Przykryłam patelnię, poddusiłam całość ok. 5 min. a następnie dodałam śmietanę i świeże listki tymianku. Sos bulgotał sobie jeszcze chwilę gęstniejąc a ja doprawiłam go solą i ziołowym pieprzem.

No dobra, obiad jest, ale bez deseru przecież. Proszę się nie martwić, drodzy czytelnicy, deser zaczął powstawać już zanim mięso wylądowało w piecu ponieważ najpierw wstawiłam do niego biszkopt na roladę.

Rolada kakaowa z bitą śmietaną i wiśniami

składniki:

  • 5 jajek
  • 200 ml mąki tortowej
  • 200 ml cukru
  • 6 łyżeczek kakao naturalnego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 szczypty soli

sposób przygotowania:
Jajka ubiłam z cukrem na parze aż masa była gęsta, jasna i bardzo puszysta. Wtedy dosypałam, cały czas ubijając, mąkę przesianą z resztą sypkich składników. Masę wylałam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia - blacha taka duża z wyposażenia piekarnika. Piekłam biszkopcik ok. 12 min. w piekarniku nagrzanym do 180 st.C. Po wyjęciu z pieca przełożyłam na czystą, lnianą ściereczkę odwracając płat ciasta do góry spodem. Delikatnie oderwałam papier a biszkopt zwinęłam razem ze ściereczką w roladę i odłożyłam żeby całkowicie wystygł.

Gdy biszkopt stygł naszykowałam nadzienie. Wydrylowałam 1/2 kg wiśni, zasypałam je 3 łyżkami cukru i odstawiłam żeby puściły sok, który potem odcedziłam dokładnie. Dolałam do niego trochę przegotowanej wody, 50 ml wiśniówki i mieszaniną nasączyłam zimny płat ciasta. Ubiłam 400 ml śmietanki 36% dodając 2 op. zagęstnika tzw. śmietan-fixu a gdy śmietana była sztywna dolałam jeszcze rozpuszczoną na parze 1 tabliczkę białej czekolady. Połowę masy wyłożyłam na biszkopt, na to 3/4 osączonych wiśni i delikatnie zwinęłam roladę. Przełożyłam ją na deskę tak żeby długim brzegiem do dołu. Wierzch posmarowałam resztą masy, oprószyłam 3 kostkami startej gorzkiej czekolady i przybrałam resztą wiśni. Wstawiłam roladę do lodówki i dobrze by było żeby poleżała tam kilka godzin, ale oczywiście Żarłoczki dorwały się do niej tuż po obiedzie a wtedy źle się kroiła bo jeszcze nie dość stężała.

 

 Kompot wiśniowy

Podczas drylowania wiśni zawsze wycieka sporo soku. Pestki i ten sok przelałam do garnka, dorzuciłam ok. 30 dkg wiśni, dodałam kilka łyżek cukru, sok z całej cytryny, wlałam ok. 1,5 wody i zagotowałam na małym ogniu. Kompocik wiśniowy jak marzenie!

Jak już upiekłam biszkopt i wstawiłam mięso do piekarnika to przypomniałam sobie, że w domu nie ma pieczywa i jeśli komuś najdzie na jakąś kanapkę to nie ma z czym jej zrobić. Sięgnęłam więc po mąkę i zarobiłam bułeczki.

Bułeczki pszenne z ziarenkami

składniki:

  • 1 op. 7 dkg suchych drożdży
  • 1/4 szkl. ciepłej wody
  • 1 szkl. mąki pszennej tortowej
  • 1,5 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej miałkiej
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 150 ml maślanki
  • 1 jajko
  • 2 łyżki oleju z pestek winogron
  • 4 czubate łyżki łuskanego ziarna słonecznika
  • 4 czubate łyżki sezamu

Drożdże wsypałam do wody i rozmieszałam dokładnie. Mąki, sól, cukier i ziarna wsypałam do miski. Maślankę roztrzepałam z jajkiem i olejem. Do sypkich składników wlałam rozpuszczone drożdże i mieszankę maślankową, wymieszałam ciasto drewnianą łyżką, przykryłam ściereczką i zostawiłam w spokoju, w ciepłej kuchni, na ok. 1 godzinę. Gdy wyrosło zagniotłam na blacie posypanym mąką i podzieliłam na 8 części. Z każdej uformowałam okrągłą bułeczkę. Ułożyłam je na blasze wyłożonej papierem, wierzchy nacięłam nożem na krzyż, przykryłam ściereczką i zostawiłam żeby wyrosły na ok. 20-30 min.. Przed wstawieniem do pieca posmarowałam mlekiem i posypałam sezamem. Piekłam ok. 20 min. w temp. 180 st. C. Studziłam na kratce żeby nie zwilgotniały.

Chyba o wszystkim pamiętałam :-)
Złość już mi minęła całkowicie, Chłopaki zjedli dobry obiad z deserem i jeszcze zostało coś na następny dzień więc jest dobrze bo na szczęście takie szaleństwa nie dopadają mnie codziennie.

14 komentarzy:

  1. hehe- to musiała być masa paracy;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle pracy...chyba ostre wkurzenie:)akle efekt...fiu,fiu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj było ostre! ale suma sumarum wyszło na plus i Chłopaki zadowoleni :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty powinnaś się częściej wkurzać bo CUDA wyczyniasz PYZO:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. to poszalałaś :) też bym chciała takie pyszności czarować jak się wkurzę
    http://niebieskapistacja.blox.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny, a Wy tak nie macie, że najlepiej Wam się gotuje jak jesteście podminowane? Ja zawsze tak miałam - jakaś energia dzika we mnie wstępuje i mieszanie w garach bardzo mnie uspokaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ja tak mam. Choc u mnie do wyboru jest jeszcze wybieganie nerwow. Czesciej jednak laduje w kuchni.
      Piekne te buleczki. Musze wyprobowac.
      Pozdrawiam 😊

      Usuń
  7. No jasne że tak ale Ty po prostu bajkowo szalejesz:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak jestem wkurzona to wtedy najlepiej doprawiam :-)) Piękne dania Ci Izo wyszły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mowia, ze wkurzenie nie jest konstruktywne. Bzdury mowia, o!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale byłaś wkurzona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo :D

      Usuń
  11. Chciałam zapytać czemu dodaje Pani pestki do kompotu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podczas drylowania wiśni wycieka sporo soku a na pestkach zostają resztki miąższu więc zalewam to wodą, dodaję sok z cytryny, troszkę cukru, zagotowuję i mam kompot - nie tak esencjonalny jak z całych owoców, ale też nic się nie marnuje

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten post zostaw pod nim swój komentarz, ale nie dodawaj w nim linku do swojej strony. Polub profil mojego bloga na kanałach społecznościowych - FB, Google+, Instragram, Twitter a także Pinterest. Będzie mi bardzo miło gościć Cię znowu. Jeśli ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie na adres izapyzakulinska@gmail.com

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...