Wpisz czego szukasz

Ładowanie...

.

Instagram

środa, 10 sierpnia 2011

Fałszywe gęsie pipki

Przeglądając przepisy kuchni żydowskiej zaintrygowały mnie "gęsie pipki" / "gęsi pipek", ale znalazłam dwie różne potrawy o tej samej nazwie ! Prawdę mówiąc - zgłupiałam. Przepisy różniły się bardzo - były z różnych składników i efekt końcowy był w zupełnie innej formie . . .

Pogrzebałam nieco w sieci i . . . mam odpowiedź ! W ramach ciekawostki – gęsi pipek to określenie na dwie różne potrawy z żydowskiej kuchni. W Galicji były to właśnie duszone żołądki, w Kongresówce – nadziewane podrobami gęsie szyje. I stąd właśnie tajemnicze pipki – oznaczające w jidisz tyle co ‘rurki’ pochodzące od niemieckiego Pfeifen (por. angielskie PIPE)".



Ponieważ nie udało mi się dostać gęsich szyjek i nie miałam pomysłu czym je zastąpić postanowiłam zrobić wersję galicyjską a żołądki gęsie zamienić na indycze - rozmiar chyba podobny.

składniki:

  • 1 kg żołądków indyczych - w oryginale gęsich
  • 3 - 4 łyżki oleju - w oryginale smalcu gęsiego
  • 1 kg cebuli
  • 1-2 główki czosnku
  • 1 czubata łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki mielonej
  • do smaku: sól, pieprz mielony
  • dodatkowo: ew. mąką kukurydziana - ja dałam 1 czubatą łyżeczkę

sposób przygotowania:
Żołądki dokładnie umyłam, przełożyłam na durszlak i 3 razy przelałam wrzącą wodą. Potem włożyłam je do rondla, zalałam wodą, którą po zagotowaniu odlałam. Żołądki pokroiłam na nieco mniejsze kawałki (3 - 4) i umieściłam z powrotem w rondlu. Cebulę obrałam, pokroiłam w niezbyt cienkie pół plasterki. Czosnek posiekałam drobno - było go na prawdę dużo, ale spokojnie, tak będzie dobrze bo złagodniej podczas duszenia. Na patelni rozgrzałam olej, podsmażyłam cebulę aż lekko się zezłociła i przełożyłam ją do żołądków. Dodałam czosnek, curry i paprykę. Całość zalałam wodą, tyle żeby wszystko było prawie przykryte. Dusiłam na małym ogniu prawie 2 godziny. Mięso zmiękło doskonale, ale sos był dla mnie nieco za rzadki więc dodałam mąkę kukurydzianą rozmieszaną w dwóch łyżkach zimnej wody. Doprawiłam też całość solą, pieprzem i dusiłam jeszcze 10 min.. Podałam z pęczakiem i muszę przyznać, że było bardzo pysznie.

9 komentarzy:

  1. Gesi pipiek! Pyzuś! jesteś czadowa! Nigdy tego nie zrobię bo u mnie żołądków nikt (prucz kota ale ona na surowo woli) nie tknie, ale przepis mnie zainspirował ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty jestes Pyza niesamowita :-) co nóż to jakis nowy inspirujący przepis :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. kucharenka, staram się - dzięki za miłe słowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jeju.... intrygująca nazwa, w życiu bym nie rozszyfrowała. Dowiedziałam się czegoś nowego - świetnie wyjaśnienie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :)
    Bardzo lubię żołądki, ale ta nazwa
    zupełnie mnie zmyliła.
    Bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pyzo tutaj to o czym rozmawialysmy, moje wywody nt. kuchni zydowskiej:
    http://www.sfinjak.wroclaw.pl/eggblog/news.php?id=285

    OdpowiedzUsuń
  7. thiessa, bardzo Ci dziękuję, chętnie poczytam :-) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś jedyna w swoim rodzaju Pyzuniu ;) Uśmiałam sie po pachy z nazwy dania hihi ;) Ale potrawa wspaniała :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Będzie mi bardzo miło gościć Cię znowu na moim blogu. Ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj ? Zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie na adres izakulinska@o2.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...