wpisz czego szukasz

Wpisz czego szukasz

Ładuję...

czwartek, 19 stycznia 2012

Kurczak pieczony, luzowany, faszerowany kaszą gryczaną

Po weekendowych warsztatach miałam garowstręt a raczej musiały ze mnie zejść wszystkie związane z nimi emocje. Przed wyjazdem mało spałam bo stres, w weekend na spanie nie było zbyt wiele czasu a potem byłam tak bardzo zmęczona, że musiałam zwyczajnie wyluzować.

Odpoczywałam jednocześnie intensywnie myśląc bo to drugie miejsce jakim wyróżniono mnie na warsztatach wiąże się  z przygotowaniem pomysłów na dania do swojego odcinka programu, który będę nagrywać w ostatnią niedzielę stycznia - mają być 3, dowolne, ale związane jednym wspólnym składnikiem albo tematem. Jeszcze właściwie nie mam konkretnego pomysłu a raczej mam kilka, ale żaden nie przekonał nawet mnie, nie mówiąc o realizatorze programu :)  To nagranie to podobno nagroda i wyróżnienie, ale dla mnie raczej kara bo nie lubię ani kamer ani aparatów, zwłaszcza tych mierzących we mnie :D


Tymczasem wczoraj w sklepie, podczas zwykłych zakupów, wpadł mi w ręce świeżutki kurczaczek i od razu pomyślałam żeby przyrządzić go bardzo podobnie do tego jak pan Adam robił perliczkę - za tą ptaszyną muszę się dopiero rozejrzeć gdzieś dalej.



składniki:
  • kurczak świeży, ok. 1,8 kg
  • 1/2 szkl. suchej kaszy gryczanej palonej
  • 150 g wątróbki drobiowej
  • 3 czubate łyżki siekanej zieleniny - pietruszka i koperek
  • 1 szalotka
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 czubate łyżki masła
  • do smaku: sól, pierz mielony kolorowy, pieprz ziołowy, papryka słodka mielona


sposób przygotowania: Kurczaka opłukałam dokładnie, osuszyłam. Ułożyłam tuszkę na desce, piersiami do dołu. Bardzo ostrym nożem nacięłam skórę wzdłuż kręgosłupa a potem delikatnie i pomału odcinałam mięso razem ze skórą zsuwając nóż po kościach jednej połowy ptaka. Gdy doszłam do udka przecięłam staw biodrowy. Przy skrzydełkach odcięłam stawy barkowe - z udek i skrzydełek kości nie usuwałam. Tak samo odcięłam mięso z drugiej strony kręgosłupa. Potem delikatnie odcięłam ją od spodu, wzdłuż mostka - chodzi o to żeby oddzielić korpus, ale nie przeciąć skóry poza tym cięciem wzdłuż kręgosłupa.

Rozłożyłam mięso na płasko. Oprószyłam solą, pieprzem i papryką, dość obficie. Odcięłam polędwiczki od piersi bo była za gruba warstwa mięsa.


W garnuszku zagotowałam ok. 1/2 l wody dodając 2 - 3 listki laurowe. Wsypałam kaszę, łyżeczkę soli i gotowałam razem 10 min. odcedziłam, usunęłam liście, przestudziłam. Szalotkę i czosnek posiekałam. Na patelni rozgrzałam połowę masła, przesmażyłam cebulkę i czosnek, dodałam kaszę, ale tylko już wymieszałam. Zdjęłam z ognia, dodałam oczyszczoną, pokrojoną w kostkę wątróbkę, pokrojone w kostkę wycięte polędwiczki i zieleninę. Doprawiłam masę solą i pieprzem ziołowym. Farsz nałożyłam na środek rozłożonego kurczaka. Zebrałam z obu boków skórę i spięłam ją wykałaczkami, ale tak "na płasko" czyli przekłuwając nimi brzegi i tworząc drabinkę.


Ucięłam długi kawałek sznurka kuchennego, złożyłam go na połowę. Obwiązałam nim skórę po szyjce żeby nie było tam otworu a potem zasznurowałam tuszkę zaczepiając końce sznurka za wykałaczki i krzyżując na przemian - tak jakbym sznurowała gorset albo wysokie buty - tak mi się to zawsze kojarzy. Gdy zasznurowałam całość obwiązałam dół przy kuprze. Sznurek był długi więc tym samym od razu związałam nóżki razem a potem przeciągnęłam końce po bokach w stronę skrzydełek, podkładając go nieco pod boki tuszki, między nią a skrzydełkami,  i formując ją żeby była wypukła. Związałam końce i oprószyłam tuszkę z wierzchu solą, pieprzem i papryką. Ułożyłam ją w brytfannie posmarowanej masłem, piersiami do góry. Wierzch tuszki też posmarowałam masłem.

Piekłam ok. 1,5 godziny w piekarniku nagrzanym do 180 st. C polewając sosem z wytopionego tłuszczu i odrobiny wody, którą wlałam gdy kurczak zaczął się rumienić.

Po upieczeniu odstawiłam kurczaka na 20 min. a potem pokroiłam usuwając wiązania. Przy tym sposobie sznurowania wystarczy wyjąć wykałaczki a sznurek odejdzie sam w całości. Pozostaje tylko wtedy odciąć związaną końcówkę szyjki i kuper oraz odciąć sznurek przy nóżkach.

Pyszne danie i wcale nie takie trudne - wymaga tylko nieco cierpliwości przy luzowaniu.


18 komentarzy:

  1. fiu fiu pycha i jaka jestes zdolna bestia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, to na prawdę nie jest trudne i nie ma się czego obawiać - wymaga tylko nieco staranności i uwagi

      Usuń
  2. Prawdziwe mistrzostwo, wspaniałe danie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie to pełna amatorka, ale może kiedyś będzie ze mnie "miszczyni" :)))

      Usuń
  3. Cudeńko, ale boję się, że mi by się nie udało. Zawsze przerażało mnie to wycinanie kości, no i chyba nie mam odpowiedniego noża. Ale Twoje danie wygląda przepięknie i smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, nóż musi być po prostu ostry - ja używałam takiego do filetowania bo dobrze mi się nim operowało, ale może być jakiś inny, nie za duży, najlepiej taki tzw. trybownik. I na prawdę nie ma się czego bać - jak się przetnie gdzieś niechcący skórę to też nie koniec świata bo akurat ten farsz jest taki że nie wypłynie :) A jak się poszarpie mięso od wewnątrz to wcale nie ma znaczenia bo po zapieczeniu wcale tego nie widać!

      Usuń
  4. WOW!
    Jutro albo w sobotę będę pod Halą Mirowską, to sprawdzę czy w mojej budce z drobiem są perliczki i podam jej numer jeżeli są i jeżeli sobie Izo życzysz. na pewno są w sprzedaży bażanty i smalec gęsi:)Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izarys, będę bardzo wdzięczna za takie informacje :) nie mam tam po drodze, ale wiedząc że można je tam kupić pojadę specjalnie. Bardzo Ci dziękuję :)

      Usuń
  5. Super apetyczny ten kurczak, nawet nie wiesz, jakiego mi narobiłaś smaku.

    Perliczki widziałam w Realu, ale mrożone.

    Gratuluję wyróżnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, dzięki za podpowiedź - do tej pory ich nie szukałam a w oczy mi się nie rzuciły więc pewnie gdzieś są tylko ja nie zauważyłam :) A kurczaczka polecam bo jest pyszny w takim wydaniu.

      Usuń
  6. A ja nie umiem luzować kury... :( I dla mnie to się wydaje strasznie dużo pracy! :D Ale pewnie nie jest tak źle, a efekt z pewnością wart
    zachodu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, Ty zdolna bestyjka jesteś i na pewno dałabyś radę, szczególnie że sprawa tylko z pozoru jest skomplikowana :)

      Usuń
  7. Ja też nie umiem luzować:( Dużo pracy przy tym ptaszku,ale efekt końcowy REWELACJA !!!!! Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia, wcale nie tak dużo pracy - uwierzcie mi, dziewczyny, że to tylko tak wszystko skomplikowanie brzmi

      Usuń
    2. Pyzuś Ty masz wprawę ja ledwo skrzydełka wyluzowałam a co dopiero kuraka :(
      Może kiedys spróbuję hihi ;D

      Usuń
    3. a ja ze skrzydełkami miałam straszny problem i skoro takie skrzydło wyluzowałaś to tym bardziej dasz radę wyluzować całą tuszkę! A wprawy nie mam, to pomówienia :)

      Usuń
  8. Pięknie wygląda, ja do tej pory tylko luzowałam tylko udka, które potem faszerowałam.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się ten post zostaw pod nim swój komentarz. Polub profil mojego bloga na kanałach społecznościowych - FB, Google+, Instragram, Twitter a także Pinterest. Będzie mi bardzo miło gościć Cię znowu. Jeśli ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie na adres izapyzakulinska@gmail.com

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...