wpisz czego szukasz

Wpisz czego szukasz

Ładowanie...

.

Instagram

niedziela, 22 lipca 2012

Najlepsze pyzy z mięsem vel cepeliny albo kartacze

Cepeliny, kartacze czy po prostu pyzy z mięsem. Jak zwał tak zwał i chociaż jest przy nich trochę roboty to potem pyszna wyżerka :) Oczywiście można sobie pomóc ścierając ziemniaki w robocie, jeśli ktoś taki posiada - ja jednak na razie robię to za pomocą starej, dobrej tartki. Może się komuś wydawać, że ilości składników są duże, ale u mnie wszyscy bardzo lubią kluchy a poza tym w razie jeśli na raz jest za dużo to macie gotowy obiad na następny dzień a robota jedna.



składniki:
  • 2 - 3 kg ziemniaków - waga po obraniu 

  • ok. 900 g mięsa zmielonego - ja użyłam łopatki wieprzowej
  • 1 czubata łyżka majeranku suszonego 
  • 1 czubata łyżeczka soli 
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego mielonego 
  • 1 czubata łyżeczka pieprzu ziołowego 
  • 1 duża cebula albo 2 mniejsze 

  • do okraszenia - boczek wędzony + cebula


sposób przygotowania: mięso z łopatki zmieliłam - powinno być niezbyt chude, najlepsze jest takie dobrze poprzerastane bo z chudego farsz wyjdzie zbity. Cebulę obrałam i bardzo drobno posiekałam, dodałam do mięsa. Dosypałam przyprawy i wyrobiłam masę dokładnie rękami dodając kilka/kilkanaście łyżek zimnej wody żeby je spulchnić - to ważne bo inaczej mięso będzie zbrylone. Nie dodawałam żadnego jajka czy bułki, nie ma takiej potrzeby.

Ziemniaki podzieliłam na 3, mniej więcej równe części. Jedną ugotowałam - ja gotowałam już obrane, ale można je ugotować w mundurkach i dopiero wtedy obrać. Gorące ziemniaki przecisnęłam przez praskę. Pozostałe 2 części starłam na tarce o najdrobniejszych oczkach. Partiami, w miarę ścierania, przekładałam masę na sito wyłożone podwójnie złożoną gazą i odciskałam mocno sok - nie wylewałam go tylko zbierałam w jednym naczyniu. Gdy wszystkie ziemniaki były już starte i odciśnięte - dodałam je do tych ugotowanych. Sok z ziemniaków delikatnie zlałam a skrobię, która osadziła się na dnie naczynia przełożyłam do ziemniaków. Jeśli ziemniaki byłyby bardzo wodniste to do masy można dodać jeszcze dodatkowo 1 czubatą łyżkę mąki ziemniaczanej, nawet trochę więcej. Masę dokładnie wyrobiłam żeby wszystko było dobrze wymieszane.

Radzę zrobić jednego kartacza na próbę, nawet bez farszu, i ugotować go - jeśli się zacznie rozpadać to znaczy, że ziemniaki były wyjątkowo mało skrobiowe i trzeba do masy dosypać więcej mąki ziemniaczanej, 1-2 łyżki powinno wystarczyć

Zwilżonymi zimną wodą rękami nabierałam porcje masy ziemniaczanej wielkości małego jabłka, rozpłaszczałam je placek wielkości dużej dłoni. Na środek porcja mięsa - niewiele mniejsza od porcji ziemniaków. Brzegi ciasta starannie zebrałam i zlepiłam tak żeby oblepić dokładnie mięso. Formowałam podłużne kluski - właśnie o takim kształcie kluski nazywa się cepelinami. Jeśli uformujemy je w duże kule to otrzymamy kartacze - jak kule armatnie :) Można też robić mniejsze kluski i wtedy będzie ich więcej sztuk.

W dużym, szerokim garnku zagotowałam wodę i osoliłam ją tak jak na makaron. Wkładałam kluski partiami, po 3 albo 4 sztuki. Gotowałam na małym, bardzo małym ogniu ok. 15 minut, ale trzeba pilnować żeby woda tylko lekko pyrkotała a pokrywka była uchylona bo zbyt gwałtowne gotowanie spowoduje, że kluski mogą popękać i rozpaść się. Ugotowane wyjęłam łyżką cedzakową i okrasiłam podsmażonym boczkiem z cebulką.

Moi panowie uwielbiają takie kluski i te zrobiłam na specjalne zamówienie - z reszty ubiegłorocznych ziemniaków. Młode mają jeszcze za mało skrobi. A tej ilości składników wyszło mi 10 duuużych cepelinów - Żarłoczek, który bardzo je lubi, wymiękł na czwartym :D




119 komentarzy:

  1. Rewelacja!
    Ja też zwykle takie proporcje dobieram :)
    Piękne są i smaczne pewnie...
    Uwielbiam takie potrawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię troszeczkę inaczej, tzn. nie szukam prasek, gazy. Wyciskam starte ziemniaki w ściereczce. Zawijam je i skręcam w niej powoli można jeszcze ściskać powstałą w ten sposób kulkę ścierki. Oczywiście nie za mocno bo starte ziemniaki mogą okazać się zbyt suche. A ugotowaną część ziemniaków przygotowuję jak purre, np. tłuczkiem. Też dobrze i do tego nie trzeba dodatkowych narzędzi. Reszta tak samo jak w przepisie.

      Usuń
    2. każdy wykorzystuje co ma pod ręką - może być ściereczka i tłuczek, ja używam tego co mam

      Usuń
    3. A ja robię to w jeszcze inny prostszy sposób,po prostu przepuszczam ziemniaki przez sokowirówkę.o odwirowaną wodę zlewam,dodaję skrobię i ile potrzeba wody do przetartych ziemniaków.Nie bawię się w wyciskanie,no i nie mam tego całego bałaganu.Sposób jest naprawdę dobry!!!

      Usuń
    4. a nie zostają Ci w masie ziemniaczanej większe kawałki z końcówek ? sposób fajny, wypróbuję

      Usuń
  2. Wyglądają idealnie! Za zjedzenie 4 kluch powinno się dostawać medal :-)
    A co do robienia większej ilości za jednym razem to masz rację, robota jedna a dwa obiady, a ja osobiście znam takich ludzi, którzy twierdzą, że jest tylko jedna rzecz lepsza od kartaczy--> odsmażane kartacze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale bym zjadła takie pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  4. slinka leci! myslisz ze lipcowe ziemniaki sie nadaja?? mam lopatke zmielona w zamrazarce, ojej moze nawet dzisiaj zrobie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam, że z takich młodych nigdy nie robiłam, ale najwyżej mąki ziemniaczanej dosyp i już

      Usuń
  5. Uwielbiam kartacze. Twoje wyglądają super smacznie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam te kluski, najczęściej jem je jako kartacze, będąc z wizytą u siostry na Podlasiu. Pycha:)
    I bardzo apetyczne zdjęcia:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ach, pięknie wyglądają! ale narobiłaś mi apetytu.

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko, dawno nie dostałem takiego ślinotoku ;) Dla mnie to są kartacze, robione przez dziadków, pycha, potrafiłem wsunąć 4 duże sztuki, koniecznie z duża ilością boczku i cebulki na wierzchu :) Robię praktycznie tak samo, tylko używam mieszanego mięsa, wieprzowo-wołowego.
    I dodam, że są pyszne następnego dnia pokrojone w plastry i odsmażone na złoty kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie bym spróbowała odsmażanych, ale niestety nie ma szans - u nas jeszcze nigdy nie zostały do następnego dnia... pewnie za mało robię ...

      Usuń
    2. Schowaj kiedyś ze 2 przed rodziną, może nie zauważą ;) I tak podziwiam Cię, że robisz ich aż tyle tarkując ziemniaki ręcznie. Zastanawiam się jak kiedyś moi dziadkowie dawali radę zrobić 2 naprawdę wielkie gary kartaczy, którymi najadało się przynajmniej 6 osób i zawsze dostawaliśmy jeszcze na wynos i to wszystko ręcznie, na zwykłej tarce do ziemniaków. Ja mam często dość tarkowania robiąc placki ziemniaczane tylko dla siebie, a co dopiero takie ilości ;)

      Usuń
  9. prezentują się arcyapetycznie, zgłodniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Iza, a wiesz, że chyba z 8 lat ich nie robiłam? A jadłam 2 lata temu w rosyjskiej restauracji "Aurora" w Karpaczu - były doskonałe, ale w połowie drugiego miałam dosyć.
    Takiego smaku mi narobiłaś, że chyba muszę je zrobić :-) A proporcje mam bardzo podobne, tylko dłużej gotuję, około 20 - 25 minut. Bardzo je lubię, a robota mnie nie przeraża odkąd mam przystawkę - tarkę do ziemniaków, do maszynki elektrycznej. Takich z malaksera nie lubię, bo mam wrażenie, że mają zupełnie inną konsystencję niż te utarte. Ja przy drugim kartaczu wymiękam, więc jestem pełna podziwu dla Żarłoczka, że dał radę czterem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my jedliśmy w tym roku :) w "Aurorze"
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Uwielbiam kartacze, a to za sprawą mojego męża, który pochodzi z Suwałk. I też robię w podobnych proporcjach jak Ty:) Muszę znowu je zrobić bo narobiłaś mi smaka. I potwierdzam słowa Tomka, że odsmażone też pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Umarlam!!! Moja Babcia je robila lata temu, sa najlepsze na swiecie!!!! jestem teraz w Polsce i bede robic napewno :)

    OdpowiedzUsuń
  13. super :) jakie wielkie!!
    uwielbiam ..ale domownicy nie znosza;/
    pojade do mamy to sie najem:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Kilka lat temu spędziłam w Suwałkach kilka dni. Pierwszego dnia ignorowałam opowiadania o kartaczach, drugiego dnia nadstawiłam już ucho, trzeciego dnia okazało się w restauracji, że" już wyszły" i żeby ich skosztować następnego, trzeba zamówić przeddzień. Niestety 4 dnia wyjeżdżałam, więc nawet nie widziałam, jak wyglądają. Widząc składniki, rozumiem, dlaczego sa takie PYCHA !

    Pozdrawiamy serdecznie

    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
  15. Niebo w gębie! Szkoda, że roboty z nimi tyle :( ja teraz narzekam na brak czasu, a zjadłabym takie z miłą chęcią.

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie takie pamiętam z dzieciństwa, identyczne robiła moja mama. Szczerze mówiąc, te ilości wcale mnie nie przerażają, ja potrafię dużo zjeść, a moi domownicy jeszcze więcej i zawsze wolę jak zostanie niż jakby miało zabraknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam pyzy vel kartacze, vel cepeliny :-)
    Sa wspaniałe! A przez Ciebie to nigdy nie schudnę. Znów muszę zrobić pyzy. A twoje skwareczki z cebulką wyglądają wspaniale :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie ma innego wyjścia dziś... jak iśc po ziemniaki :):):) bo ślina cieknie, aż na podłoge kapie;)
    dziekuję za przepis:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że się udadzą i będą smakowały :)

      Usuń
    2. Ślinotoku dostałam. Apetycznie to wygląda, a jak smakuje.
      Ciasto i mięsko robię podobnie,ale odrazu z 10 kg ziemniaków. TAK, TAk z 10 kg, za jednym bałaganem. I znika to w ciągu jednego dnia, bo jakimś cudem wszyscy smakosze "nadciągają" w tym dniu w odwiedziny.

      Nie gotuję, ale lekko obgotowuję, od wypłynięcia na powierzchnię 3-4 minutki, układam w brytwance i zalewam sosem zrobionym z wody , w której pyzy obgotowywałam. Do tej wody dodaję cebulkę grzybki suszone, podsmażoną kiełbaskę lub troszkę boczku wędzonego. Przyprawiam solą pieprzem i wychodzi fajny sosik, którym zalewam pyzy w brytwance tak, aby były przykryte i do piekarnika na około 2-2,5 godziny. W międzyczasie obrucić można raz tylko ostrożnie, żeby się nie rozpadły. Sporo sosu wchoną pyzy, ale jeszcze sporo zostanie do polania na talerzu.

      Ależ sobie narobiłam apetytu chyba się pobawię i w tygodniu będą na obiad pyzy.

      Usuń
    3. bardzo ciekawy pomysł w tym zapiekaniem i sosem - wypróbuję :) dzięki :)

      Usuń
  19. Pani 'Pyzo' nie wiem skąd Pani pochodzi ale każdy kto wychowywał się w domu, w którym robiło się kartacze ma świadomość, że pyzy ni jak się mają do kartaczy (mimo tego, że i jedno i drugie jest z ziemniaków).
    To co Pani zaproponowała jest to przepis na kartacze ;) na całe szczęście, uważam że są zdecydowanie smaczniejsze.
    Mimo wszystko przepis apetyczny - prawie taki jak mojej babci :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miastowa jestem i kartaczy się u nas nie robiło tylko właśnie pyzy - różnica między nimi jest dość płynna a podróżując po kraju przekonałam się, że w różnych regionach różnie się te kluchy nazywa. Też bardziej mi to pasuje jako kartacze a w sumie to najważniejszy jest smak, prawda ? :) Bardzo dziękuję za porównanie do Szanownej Babci - przyjmuję to jako komplement :) Pozdrawiam równie serdecznie :)

      Usuń
  20. Jak zwał tak zwał...Ja zrobiłam je pierwszy raz w życiu i tak wypadło, że w/g tego przepisu ........i powaliłam wszystkich na nogi. Troszkę zmodyfikowałam nadzienie, tzn nadzienie zrobiłam z gotowanych kilku gatunków mięs. Pychota! Dziękuję za pyszny przepis :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. pycha tylko roboty co niemiara ale ja zapraszam wszystkich znajomych i w spolnie pomagaja

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale wielkie pyzy!
    Inna sprawa to właśnie zawsze się zastanawiam, czy mięso dawać do środka surowe czy je gotować/dusić/smażyć.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja daję surowe chociaż z gotowanym też zdarzało mi się robić. Jednak gotowane nie ma tej wilgotności i smaczku do surowe. Przez 15 minut gotowania klusek mięso w środku spokojnie też się ugotuje

    OdpowiedzUsuń
  24. Pierwszy raz robiłam pyzy, nie wyszło idealnie, po błędach ale zrobiłam
    Miałam ziemniaczki nie młode, lecz po odciśnięciu wody (aż były wg nas z mężem suche) musiałam jeszcze dodać do nich szklankę mąki ziemniaczanej jak nie więcej. Gotowałam dłużej niż 15 minut, ale na pewno źle podkręciłam palnik pod garnkiem. Potrawa wcale nie wydaje się taka prosta, przygotowanie to pikuś, chociaż czasochłonne (2h robiłam). Jeśli chodzi o pilnowanie podczas gotowania, tu już muszę nabrać doświadczenia, aby określić ko kolorze kiedy "ciasto" jest dobre. Ciasto wyszło pyszne, tak samo jak mięso. Całość zjedliśmy z mężem, zachwalając obiadek. Mąż i ja po dwóch kartuzach wymiękliśmy

    1. Pyzo, czy kolor ugotowanych pyz powinien być szarawy, czy tak lekko
    2. Mięso w środku wyszło mi pyszne, ale zbite jak klops. Czy można je jakoś zmiękczyć ? Aby było delikatniejsze w odrywaniu kawałków ?

    Dziękuje za przepis sądzę z zbiegiem lat dorównam mojej mamie i babci :-) w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doroto, gratuluję odwagi :) ja do swoich pierwszych kartaczy bardzo długo się zbierałam . . . Dziwi mnie ta ilość dodawanej mąki - na jakiej podstawie stwierdziłaś, że tak dużo jej trzeba dosypać ? Ziemniaki są różne, niektóre bardzo wodniste i mają mało skrobii więc może dlatego . . . Kolor nadają tarte ziemniaki - jak się ich od razu, szybko, nie odciśnie to masa bardziej zszarzeje - pamiętam, że Babcia odciskała dopiero jak starła wszystkie i Jej pyzy były bardziej szare - ja odciskam partiami. Mięso do nadzienia nie może być zbyt chude to wtedy tak się nie zbije. Można też dodać do niego trochę zmielonego boczku, nieco wody żeby rozrzedzić, ale broń boże bułki tartej bo ta dodatkowo zwiąże masę.

      Usuń
  25. Dziękuję za szybką odpowiedź

    A więc, mama mi poradziła abym przed zrobieniem pyz, ugotowała najpierw jedną i sprawdziła czy ciasto się wiąże. Niestety po 15 minutach na słabym ogniu całkowicie się rozpadły, a mięso się nie dogotowało. Więc zaszalałam z mąką, aż nabierze koloru "ciasta" (kierowałam się jednolitą barwą z zdjęcia dodanego do przepisu). Na pewno mąki trzeba było dodać symbolicznie, ale uważam że ziemniaki były kiepskie (jak wzięłam się za sok nie było żadnej skrobi).

    Teraz już będę wyciskała partiami, a do łopatki jak będzie chuda dodam trochę świeżego boczku.

    Cztery kartuzy mi się rozpadły, ale następne wyszły ładne okrąglutkie, które później przesmażyłam. Cepeliny są trudne do ugniatania

    Dziękuję i pozdrawiam,

    PS: Do blogu zaprosiłam teściową i mamę :-) bo zasmakowały w Pani przepisie

    OdpowiedzUsuń
  26. Właśnie je robiłam pierwszy raz w życiu!REWELACJA!!!wszystkie składniki i proporcje tak jak Pani podała...SUPER.Jedynie gotowałam krócej ponieważ moje były mniejsze.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Suuuuuuuuuuuuuuuper smaczne ja do farszu dodałam maly ząbek czosnku bo u nas wszyscy go lubia

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z czosnkiem fajny pomysł - oczywiście jeśli wszyscy domownicy go lubią :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  28. Ja uważam, że mięso należałoby ugotować przed zmieleniem, mnie również wyszło bardzo zbite. Robiłam pierwszy raz i nie miałam z niczym problemu. Ciasto pychotka ale mięso za twarde. Nie wiem może coś było źle. Natępnym razem spróbuję je ugotować albo użyć mięsa rosołowego (wołowe, trochę kury)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie masz racji - do cepelinów używa się mięsa surowego. Jeśli wyszło zbyt zbite może było zbyt chude - spróbuj następnym razem dodać do niego trochę wody. Z rosołowym też robiłam kluski, ale to już nie to - inny smak i nie ma takiego sosiku wypływającego po rozkrojeniu cepelina :)

      Usuń
  29. wczoraj zrobiliśmy ucztę dla przyjaciół
    wyszło nam 40 pyz
    były smaczne,ale niestety ciemniały, około północy przy odsmażaniu były prawie czarne
    podejrzewam ,ze trafiłam na felerne kartofle
    od momentu obierania kartofli do wrzucania na wrzątek trawło w sumie 4 godziny
    /mielismy ok, 8kg ziemn,/
    może jest jakiś trik na piękny kolor pyz?
    pozdr,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie dużo zależy od samych ziemniaków - czasami też mi szybko ciemnieją. Ważne, żeby partiami niedużymi, od razu po starciu, odciskać dobrze sok bo to on najbardziej ciemnieje. Ponoć dobrze ścierać razem z ziemniakami trochę cebuli - tak jak przy plackach ziemniaczanych, ale nie próbowałam...

      Usuń
  30. Jak one pięknie wyglądają!!!
    Dostałam właśnie zamówienie od rodzinki, by w weekend podać im pyzy, szukałam, szukałam i do Ciebie wpadłam :) boskie!
    Będę robiła z ziemniaków odmiany Bryza, ponoć doskonałe do nich, zobaczymy :)
    Rozgościłam się, smacznie tutaj u Ciebie!
    Mniam!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Kama :) bardzo miło Cię gościć :) mam nadzieję, że kartacze Ci się udadzą i będą smakowały :)

      Usuń
  31. I ja dodam swoje 5 groszy. Zacznę od małej uwagi co do ziemniaków. Szanowna Autorka napisała że młode mają za mało skrobi. Mnie się zdaje odwrotnie. Wraz z rośnięciem ziemniaka mąka zamienia się w cukry, więc ziemniak staje się bardziej słodki a mniej mączny. Zawsze jak robię placki ziemniaczane wczesnym latem (z młodego kartofla) to jest w nich więcej skrobi po odstaniu niż w jesiennych czy zimowych. Może to też kwestia przechowywania. I na tym na razie skończę. Pozdrawiam. Jasiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. młode ziemniaki są bardzo wodniste i albo trzeba odciskać czy odlewać dużo soku albo dodać o wiele więcej mąki niż do późniejszych. Smakowo też do gotowania dobre, ale na kluski czy placki mnie nie pasują. Może też dużo zależeć od odmiany.

      Usuń
    2. No i zrobiliśmy wczoraj z Żoną wspólnie te pyzy. Ponieważ nie miałem rozmrożonego mięsa bulionowego to Żona w dzień nagotowała soczewicy doprawiła ją, zmieliła a ja jak wróciłem z roboty potarłem ziemniaki, odcisnąłem połączyłem z resztą. Dałem proporcje 50/50 gotowane/surowe. Pyzy wyszły bardzo dobre, ponieważ z odciśniętej wody odłożyło się niewiele skrobi (Lord) dodaliśmy jeszcze trochę mąki ziemniaczanej. Albo Żona mało posoliła wodę albo należy posolić nieco ciasto bo pierwsza partia była za mało słona ale potem skorygowaliśmy i było ok. Następnym razem zrobię z Tajfuna, jest to odmiana bardziej mączna więc pyzy na pewno będą inne ale równie smaczne. Dziękuję za przepis i pozdrawiam Panią Pani Izo oraz wszystkich którzy nie boją się kuchni i zamiast odgrzewać te mrożone badziewie w torebkach sami biorą sprawy w swoje ręce. Jasiek.

      Usuń
    3. zazdroszczę trochę możliwości wyboru odmian ziemniaka . . . ja, w wielkim mieście, na osiedlowym bazarku mam tylko Irgę. Niby z supermarketach jest wybór - ziemniaki o różnym przeznaczeniu - ale strasznie pokaleczone i myte więc połowa odchodzi przy obieraniu.... Z soczewicą jeszcze nie robiłam a to doskonały pomysł :)

      Usuń
    4. Kochani Teściowie mieszkają na wsi, jeszcze przed głównymi zbiorami (mechanicznymi) sam kopałem na polu żeby placków nasmażyć. Jest właśnie Irga, Lord i w tym roku późniejszy ale bardziej mączny Tajfun. Lepsza Irga z bazarku niż nawet najlepiej umyty "niby ziemniak z supermarketu".

      Jeżeli to Warszawa jest tym wielkim miastem to polecam bazarek przy terenach Zakładów Ursus przy ul Gierdziejewskiego. Mają tam dobry towar niekiedy nawet sam producent (Rolnik) stoi, większość z pobliskich Broniszy. Jest w czym wybierać. Widziałem Irysa, Irgę, Lorda a jak się dopyta to jest też mniej popularny Wiarus czy Bartek. Na tym bazarku znajduje się świetnie zaopatrzony sklep mięsny. Właściciel Pan Kuciej ma wyjątkowo dobrą wołowinę oraz standardowo świnkę kurę indyka. Mielone jest mielone na poczekaniu, ogólnie człowiek zajmuje się chyba całą rozbiórką półtuszy. Nie jadłem lepszych hamburgerów niż te z tamtejszego mielonego wołowego. Sklepik łatwo poznać, jak się wejdzie w sobotni poranek to kolejka od drzwi. Mówiąc "szkoda że już tam nie mieszkam" mam na myśli przede wszystkim bazarek oraz zimowe niedzielne spacery po Zakładach Ursus i okolicznych Gołąbkach.

      Usuń
    5. dzięki za namiary, chociaż chyba jednak nie będę jechać na drugi koniec miasta po zakupy :) poszukam bliżej :)

      Usuń
  32. Dziś zrobiłem pyzy/cepeliny, jak zwał tak zwał. Wyszły super, poza kolorem sinokoperkowym :) Co do farszu : do mięsa mielonego smażonego wrzucam cebulkę czosnek, grzyby, majeranek, sól, pieprz, dużo papryki słodkiej, oraz kilka łyżek śmietany i kilka kropli wody. Wszyscy domownicy bardzo zadowoleni. Dziękuję za przepis. Maciej z Bydgoszczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolor zależy od ziemniaków - niektóre sinieją szybciej, ale taka ich uroda. Farsz musiał być bardzo pachnący i smakowity :) Pozdrawiam serdecznie, Macieju :)

      Usuń
  33. Dziekuje za wspaniale przepisy na pyzy.Jestem z miasta.z centralnej Polski,wiec tak sie one u nas nazywaja.Prawde mowiac to do tej pory nie wiedzialam,ze sa jeszcze te inne nazwy.W najblizsza niedziele planujemy zrobic z mezem pyzy,wiec skorzystam z Pani przepisu.Juz teraz slinka cieknie na sama mysl...mam nadzieje,ze sie udadza.U nas robilo sie jednak farsz z gotowanego miesa,zmielonego z podsmazona cebulka,wszysko bylo jeszcze raz podsmazone i doprawione,wtedy nie trzeba tak dlugo gotowac i ryzykowac rozpadnieciem pyz.
    No,ale kazdy ma wlasne tradycje,ktore wcale nie sa gorsze.Pozdrawiam Gosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się da surowe mięso to po ugotowaniu w środku jest też sosik taki apetyczny, ale z gotowanym też robiłam - daję takie jakie mam akurat :)

      Usuń
  34. a ja zaszaleje jutro i zrobie pyzo-kartaczo-cepeliny-dla 40 chłopa ...jak mi sie uda zrobić, oczywiście przepis z tej strony!!! Jak "zawale" czterdziestu chłopa zje mnie.. ;-)
    A powaznie, nigdy jeszcze nie robiłam sama kartaczy, ale jadłam często bywając w Wizajnach u naszej kochanej Pani Ani, która do utartych ziemniaków dodawała mleka aby nie ściemniały a potem je dopiero wyciskała. Ja zrobiłam tak z ziemniakami utartymi do placków i chyba ma to sens - spróbujcie. Pozdrowienia dla wszystkich a do Ciebie Izo będę częściej zaglądać ;-). A jak myslisz jakie proporcje dać aby ugotować 80 kartaczy? Ania.b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o mamo kochana, 80 kartaczy ??? nie mam pojęcia ile ziemniaków naszykować - w życiu na tyle osób nie gotowałam. A za dobre rady bardzo dziękuję - wypróbuję ten sposób z mlekiem na pewno.

      Aniu, zaglądaj koniecznie i napisz jak się udała kartaczowa uczta a ja już zaciskam kciuki żeby wszystko Ci się doskonale udało :)

      Usuń
  35. Izuniu Kochana a ile kartaczy wychodzi z podanych przez Ciebie proporcji?
    Ania b.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z nieco ponad 2 kg ziemniaków wyszło mi jakieś 10 dużych kartaczy, ale to wszystko zależy jak duże się robi - moje były wielkie

      Usuń
  36. Dziś był mój debiut , nic sie nie rozpadło , tylko fakt to mięso zbyt zbite choć dodałam wody , w każdym razie pychota , kiedyś jadłam je u sąsiadki dawnej , ona robiła je po mistrzowsku i zawsze z ilości hurtowych , cały blok obdarowywała . Na pewno będę je robić częściej .Dziękuję za przepis , mnie z 2 kg ziemniaków wyszło 10 kartaczy takich sporych .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to wyszło tyle ile mnie :) a mięso nie może być zbyt chude, niestety

      Usuń
  37. Przepis ok, dziękuję. Nigdy wcześniej nie robiłem pyz i się udały.
    Jednak już za tym pierwszym razem zaczęło mi przeszkadzać ścieranie ziemniaków. Da się to ominąć. Potrzebna nam sokowirówka. Obieramy ziemniaki i kroimy na takie części by wlazły nam do sokowirówki. Trzemy je szybko i przyjemnie :D. Z masy trzeba tylko powyjmować "chipsy" co tam powpadają pod koniec ścierania kawałka. Sok mamy przy okazji odwirowany. Już po paru minutach oddzieli się od niego skrobia w znacznie większej ilości niż po godzinie tarcia ziemniaków na tarce :P. To tyle w tamach rewanżu za przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałam już o takim wykorzystaniu sokowirówki, ale sama jeszcze nie próbowałam... może dlatego, że moja bardzo drobno trze - jednak następnym razem popróbuję :) dzięki za radę :)

      Usuń
  38. Dziękuję za przepis. Wkrótce się zabiorę i zrobię rodzinie niespodziankę :). Jakiś czas temu próbowałem zrobić pyzy z kartki z kalendarza.... niestety pyzy się "roztapiały"....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak będziesz miał gotowe ciasto to ulep jednego mniejszego bez nadzienia i ugotuj - jeśli będzie się rozpadał to dodaj do ciasta mąki ziemniaczanej. Ważne, żeby woda przy gotowaniu ledwo mrugała bo w takiej mocno gotującej się właśnie lubią się rozpadać

      Usuń
    2. a widzi Pani..... musiałem cos wtedy zepsuć.....

      Usuń
  39. Kartacze się gotują , zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki i czekam na wieści !

      Usuń
    2. dzieki za przepis napewno wyprubuje jadlam tylko raz w wilnie ale jeszcze z sosikiem rok temu pycha

      Usuń
  40. Rety, kilkadziesiąt przepisów, kilkadziesiąt stron w necie i dopiero tutaj znalazłam przepis na pyzy, a nie na kluski śląskie :))))))))))))))))
    Też będę je robić, już mi się żołądek nie może doczekać do soboty :))))))))
    Pozdrawiam autorkę. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż mam powiedzieć - śląskie to przecież zupełnie inne kluski ! Pozdrawiam, Ewo :)

      Usuń
  41. moja mama robi farsz z gotowanego mielonego mięsa i podsmażonej cebulki. wszystko podsmaża potem na patelni chwilę i takim nadziewa. sądzę że są lepsze niż te z surowego mięsa. A resztę robi tak samo. Mogłabym jeść je codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno są dobre, ale czy lepsze ? kwestia gustu :) farsz z surowego mięsa jest soczysty - ja nie wyobrażam sobie innego

      Usuń
  42. Witam Pani Izo:) z tej strony Poznańska Pyra:)
    Znam kartacze i sama robię je dokładnie tak jak Pani, koniecznie z surowym mięskiem ale podaję je na głębokich talerzach zalane wodą w której się gotowały bo z niej robi się pyszny rosołek :) i na wierzch oczywiście boczek z cebulką. Dziękuję Pani za wspaniałe normalne domowe przepisy:)
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję bardzo za ciepłe słowa i serdecznie pozdrawiam Poznańską Pyrę ! pomysł podania zapamiętam i wypróbuję :)

      Usuń
  43. Zaczęłam tu od przeglądania przepisu na rogale Marcińskie :). Ale zaintrygowała mnie nazwa blogu. Dlaczego? bo pamiętam bajkę o "pyzie na łyzie" :) I w ten sposób trafiłam do klusek.
    A z tymi pyzami to śmieszna sprawa. Jak już pisałam, mieszkam od urodzenia w Poznaniu, ale rodziców miałam z centralnej Polski. Część mojej rodziny to przedwojenni warszawiacy, z dziada , pradziada. Babcia i mama robiły Pyzy i właśnie Cepeliny. Pycha! Ale to, co śmiesznego skojarzyło mi się z pyzami, to, że w Poznaniu pyzami nazywają moje (i myślę, że warszawskie) "kluski parowane". Mój mąż jako poznaniak pojechał kiedyś w góry i w restauracji w żaden sposób nie mógł się dogadać z kelnerką. W karcie były "pyzy z mięsem" , więc że miał apetyt na kluski - zamówił:- dwa razy pyzy, a raz mięso :), na co kelnerka: - to dwa razy pyzy z mięsem?, no i tak w kółko , dopóki nie dogadali się jakie to pyzy :). No ale wtedy był jeszcze kawalerem i mnie nie znał. :) A te p Izy ślicznie wyglądają, i przepis na pewno wkrótce wypróbuję, bo sama robiłam wiele razy pyzy, a Cepelinów jeszcze nigdy się nie odważyłam. Zrobię niespodziankę mężowi :))) Pozdrawiam. Mysikrólik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha ! zabawna historia, ale takie rzeczy się zdarzają :) trochę mnie jednak dziwi to nazywanie klusek parowanych pyzami, ja się z tym nie spotkałam... natomiast właśnie ziemniaczane kluski z mięsem, okraszone skwarkami, to danie kojarzone z Warszawą, szczególnie Pragą gdzie były sprzedawane na bazarze Różyckiego :)

      Usuń
  44. też takie robię i mam uszyty specjalny rożek płócienny do odciskania ziemniaków a do tarkowania mam cudowną ruską maszynę, w której nie zostają żadne odpadki (ma już ponad 30 lat i nie wiem co bedzie jak sie popsuje :( ) i my w rodzinie nazywamy je ceppeliny - Ela

    OdpowiedzUsuń
  45. Witam, Pani Izo jaką odmianę ziemniaków Pani poleca? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  46. nie bardzo znam się na ziemniakach - mieszkam i zaopatruję się w wielkim mieście gdzie sprzedawcy też mało się znają na warzywach. Zwykle używam odmiany irga bo taką mam najbardziej dostępną a czasami przywożę ziemniaki z Podlasia, ale niestety, nie wiem jakiej są odmiany

    OdpowiedzUsuń
  47. Ziemniaki się trze na tarce. Na miłość boską nie "tarkuje". Nie podkreśla Wam błędów? Co do ślinotoków, to przestańcie, bo to obrzydliwe... :(
    Nie lepiej wykonać potrawę i przekonać sie, jaka jest smaczna? Co to za nieapetyczne komentarze....
    Przepis fajny, dokładny i wypróbowany przeze mnie, oraz pochwalony przez męża, którego Babcia z Podlasia dokładnie takie gotowała. Pozdrawiam autorkę przepisu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a niech sobie kto chce tarkuje :D ja też wolę po prostu ugotować i wypróbować danie niż się ślinić... Pozdrawiam równie serdecznie !

      Usuń
  48. Dawno temu, w podobny jak Pani opisuje sposób, próbowałam wykonać moje pierwsze pyzy. Niestety nie wyszło. Jednak ciągle mam na nie ogromną ochotę, więc pewnie niedługo podejmę kolejną próbę. :) Pozdrawiam, Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, może trafiłaś na kiepskie ziemniaki tzn. mało mączyste ? czasami nawet dobrej gospodyni coś nie wyjdzie, tak bywa, nie należy się zniechęcać !

      Usuń
  49. Super przepis, na bank wypróbuje. Mam tylko jedno pytanie: czy takie danie można potem odgrzać? Bo te sklepowe mrożonki nijak się nie dają przechowywać po zrobieniu. A w tym przypadku czy można je bezpiecznie przechować dzień czy dwa i potem odgrzać? A jesli tak to w jaki sposób - normalnie w wodzie tak jak się je przygotowywało?
    Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można - nigdy nie udaje nam się zjeść wszystkich jednego dnia więc następnego odgrzewam. Robię to jednak raczej na patelni podlewając niewielką ilością wody i przykrywając tak żeby odgrzały się właściwie w parze. Z gotowaniem ponownym trzeba ostrożnie tzn. włożyć do wrzątku i gotować kilka minut na malutkim ogniu żeby się nie rozpadły. Można też pokroić w plastry i po prostu odsmażyć na tłuszczu

      Usuń
  50. Cudowna z Ciebie kuchareczka i to prawda, że te kluski szczególnie uwielbiają panowie. Często robię takie małe kluski, które się na drugi dzień podsmaża do chrupiącej skórki i choć proste bez mięska to i tak bardzo smaczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  51. Kartacze rozwaliły mi się w garnku wszystkie !!! Chociaż przestrzegałam wszystkich wskazówek. Czy do ciasta nie trzeba było dodać jajka ?! Okropnie, tyle zmarnowanych składników, a najbardziej szkoda dobrej, drogiej wołowiny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, ja nie dodaję do ziemniaków jajek bo nie ma takiej potrzeby. Jak widać wskazówki jednak nie przestrzegane - radziłam ugotować na próbę jednego ? radziłam - gdyby się rozpadł wiadomo by było, że ziemniaki wodniste i trzeba dodać więcej mąki. Poza tym wrzuca się po 3-4 na jeden raz i gotuje na bardzo małym ogniu a nie wszystko od razu... Przykro mi, ale proszę mnie nie obwiniać za swoją nieudolność

      Usuń
  52. Wlasnie zajadam...smaczne.Robilam akurat z miesem gotowanym i w zwiazku z tym mam pytanie...Czy 15-20 minut w zupelnosci wystarczy zeby miesko surowe w srodku doszlo tzn ugotowalo sie?Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łopatka zmielona jest dość delikatnym mięsem więc ja właśnie tyle czasu gotuję. Czas zależy też od wielkości kartaczy i grubości masy ziemniaczanej - im większe kluski a ścianki grubsze tym dłużej trzeba gotować

      Usuń
  53. Witam serdecznie dziś robię kluchy na obiad i mam pytanie jak zostaną mi jeszcze do następnego dnia to muszę je przepłukać zimną wodą czy nie trzeba.Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie trzeba, ale po odcedzeniu ułóż je na talerzu tak żeby się nie stykały i zostaw żeby obeschły nieco - jak się posklejają to potem ciężko rozdzielić

      Usuń
  54. To nie są kartacze! To są pyzy! Kartacze, czy tez litewskie cepeliny robi się tylko i wyłącznie z surowych ziemniaków i nie dodaje się do nich mąki! Ludzie Złoci, więcej szacunku do potraw regionalnych!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to ciekawe co piszesz bo każda osoba, którą na Wschodzie pytałam mówiła o łączeniu ziemniaków surowych z gotowanymi. Mąka u mnie występuje tylko opcjonalnie jeśli ktoś trafi na mniej skrobiowe ziemniaki. Szanuję kuchnie regionalne bardzo i szanuje ludzi, którzy taką kuchnię znają więc pozwolisz, że będę się jednak trzymała tego co mi powiedziały stare gospodynie

      Usuń
  55. Właśnie skorzystałam z Twojego przepisu zrobiłam, ugotowałam,zjedliśmy ze smakiem. Rewelacja .Czasochłonne,ale warto.Dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  56. Pani Izo, Pomocy!
    Jak odgrzewac te kartaze po zamrożeniu. Mrozilismy juz takie ugotowane. Mamy ich pełną zamrażarkę, na imprezę. Partia testowa po wrzuceniu na wrzątek się rozgotowała. Co robić? Czy wszystko przyjdzie nam teraz wyrzucic?
    dziekuję z góry
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od razu powiem, że jestem przeciwniczką mrożenia dań z ziemniaków. Kluski ciężko się odgrzewa. Uważam, że nie warto robić ich na zapas bo po zamrożeniu i ponownym odgrzaniu nie są już tak dobre jak świeże. Nie powinno się ich rozmrażać przed ponownym gotowaniem, ale jeśli są duże to warto je wyjąć z zamrażarki żeby odtajały. Można spróbować odgrzać je układając pojedynczą warstwą w naczyniu żaroodpornym z pokrywą albo na wyłożonej czymś blasze i przykryć szczelnie folią aluminiową a potem podgrzewać w piekarniku w temp. ok. 150 st. C.

      Usuń
    2. Dziekuję bardzo, niestety niedoswiadczone z nas kucharki i tak wyszło:(

      Usuń
  57. moja mama robila 20 lat temu kiedy była zdrowa niestety już zmarla a ja mieszkając w austri majac 35 lat zrobie je jutro pierwszy raz muj maz będzie je jadl pierwszy raz zyczcie mi powodzenia a tak na marginesie to specjalnie urlop wzielam żeby je zrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że poważna sprawa się szykuje - trzymam kciuki !

      Usuń
  58. Dobry wieczor-wszystko kupione,od rana biore sie za robote.Ciekawi mnie p.Izo czy ciasto na kartacze solic? Serdecznie pozdrawiam,dziekuje za wspaniale przepisy i bede wdzieczna za odpowiedz:Golonke w/g Pani przepisu juz robilam i wszyscy byli zachwyceni-mnie tez b. smakowala
    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie solę ciasta - gotuję kluski w dość mocno osolonej wodzie i to wystarczy

      Usuń
  59. Musze sie pochwalic ,kluchy mnie sie udaly-wszystko robilam dokladnie z Pani przepisu-dziekuje.Maz zadowolony 4 sztuki wcisnal,reszta na jutro.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, to cieszę się bardzo ! i jestem bardzo z Ciebie dumna ! Pozdrawiam Was serdecznie :)

      Usuń
  60. Ależ tu pazerniaków!!!!
    Bardzo dużo komentarzy pozytywnych. I ja dołączam pazernie hihihi W moim domu nie robiło się kartaczy z mięsem tylko z serem na ostro.
    Nie jest tradycją naszego domu robienie ich. Kiedyś babcia przyniosła przepis i tak zostało.
    Pyszne sa i z serem. Tylko dlaczego moje kartacze i pyzy wychodzą granatowe?
    Poczęstowano mnie nimi i były bieluchno -szaruchne a moje odrażające w wygladzie. Jakbym atramentu dolała. Robiłam ciast z przepisów sprawdzonych. Na zdjęciu piękne, moje paskudne. Co robię nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie przede wszystkim taka uroda ziemniaków, których używasz. Żeby mniej ciemniało ciasto trzeba partiami, od razu po tarciu, odciskać je dobrze z soku a wtedy masa mniej ciemna jest. No i ciasto z surowych ziemniaków nie może długo leżeć - po starciu i odciśnięciu od razu trzeba dokończyć, lepić i gotować

      Usuń
  61. Witam. Nie mieszkam w Polsce, chciałam zaprosić teściów na obiad i przygotować coś polskiego, nic podobnego do tego co do tej pory próbowali. Myślę, że to danie będzie idealne. No i jest z mięsem, co dla męskiej części rodziny jest niezwykle ważne :)
    Mam jednak pytanie. Będę robiła to pierwszy raz, wolę nie zostawiać na ostatnią chwilę (a nóż nie wyjdzie, trzeba improwizować z innym daniem). Nie wiem ile dokładnie czasu mi to zajmie, wolałabym zacząć wcześniej niż 2 godziny przed przybyciem rodziny. Czy można przed gotowaniem zawinąć je np. folią i przetrzymać maksymalnie kilka godzin w lodówce? Przed samym pojawieniem się rodziny wrzuciłabym do gotującej się wody. Czy stracą na smaku (i kolorze)? Nie chcę aby zastali mnie w rosole, jeszcze lepiącą bądź aby wyschły/zbytnio pociemniały czekając na kąpiel. Czy zamiast mąki można dodać skrobię ziemniaczaną? Jeśli tak to w tej samej proporcji? Owa jest tu dostępna w sklepach, mąka ziemniaczana jest niezwykle trudna do zdobycia, nie wiem czy uda mi się ją kupić. Będę pierwszy raz to robiła, mam trochę stresu, potrzebuję wskazówek :)!

    Pozdrawiam serdecznie,
    H

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez kilka godzin na kolorze na pewno stracą i zszarzeją - taka uroda ciasta z surowymi ziemniakami. U nas mąka ziemniaczana to to samo co skrobia ziemniaczana - jeśli u Ciebie jest to inny produkt to użyj skrobi w tej samej ilości jaką podałam. Przyznam, że nie wiem czy to dobre danie na proszony obiad jeśli nigdy go nie robiłaś. Najpierw zrobiłabym potrawę spokojnie, nie dla gości, a ew. innym razem dopiero przy okazji zapraszania kogoś.

      Usuń
    2. Dziękuję za szybka odpowiedź. Tak też zrobię, jutro albo we wtorek będzie moje próbne gotowanie z Pani przepisu. mam jednak problem z doprawieniem mięsa. W kraju gdzie mieszkam nie mam dostępu do pieprzu ziołowego. Co mogę wykorzystać? :)

      Pozdrawiam,
      H

      Usuń
    3. pieprz ziołowy jakiego używam to mieszanka kilku zmielonych przypraw - jest w nim kolendra, kminek, majeranek, gorczyca, liść laurowy, ostra papryka

      Usuń
  62. Dziękuję za przepis ! :) zobaczymy czy mi wyjdą, robię je pierwszy raz .

    OdpowiedzUsuń
  63. Pani Izo,
    chcę przygotować kartacze według Pani przepisu na wizytę gości. Mam jednak problem, na który każdy odpowiada inną radą. Będę Pani bardzo wdzięczna za osobistą poradę.
    Otóż, nie będę miała czasu przygotować klusek bezpośrednio przed przyjazdem Teściów, mogę to zrobić dzień wcześniej. Czy i w jaki sposób najlepiej przechować gotowe kartacze przez 1 dzień. Ugotować i zamrozić, podgotować i przechować w lodówce (nie ściemnieją?), czy może powinnam w ogóle porzucić pomysł podania kartaczy dopiero na drugi dzień?
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedź,
    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. surowe nie mogą tyle godzin leżeć na pewno bo ściemnieją mocno i surowe składniki zmienią smak. Można je ugotować i luźno ułożone na tacy przechować w lodówce, ale przyznam, że odgrzewane to już nie jest to. Po pierwsze podczas ponownego gotowania mogą się jednak rozpaść a poza tym farsz nie będzie miał tej fajnej soczystości jak świeżo ugotowane mięso. Gdybym to ja miała je przygotowywać to przełożyłabym sobie ten pomysł na drugi dzień

      Usuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Będzie mi bardzo miło gościć Cię znowu na moim blogu. Ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj ? Zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie na adres izakulinska@o2.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...