Jeść zdrowiej. Konkurs z książką

Jeść zdrowiej to najnowsza książka wydana przez Lidl Polska, którą już niebawem będzie można zdobyć w supermarketach tej sieci. Tak jak przy poprzednich pozycjach wydawanych przez tę markę trzeba będzie zbierać punkty/naklejki podczas zakupów.

Ale nie musicie czekać. Już teraz możecie zawalczyć i wygrać tę książkę właśnie tutaj. Do rozdania mam 3 egzemplarze "Jeść zdrowiej", wszystkie z autografami Karola Okrasy i Darii Ładochy, a zwycięzca konkursu dostanie także 2 inne książki wydane wcześniej przez Kuchnię Lidla.

Zainteresowani? 

nowa ksiazka lidla, lidl, jesc zdrowiej, zdrowe odzywianie, jak wygrac ksiazke, wygraj to, przepisy kulinarne, konkurs smacznej pyzy



Jak wziąć udział w konkursie?

Żeby wziąć udział w konkursie trzeba jak zwykle dodać komentarz pod postem konkursowym czyli tutaj. Tym razem proszę Was o napisanie czy i jak staracie się wprowadzać zdrowe nawyki żywieniowe w swoim domu. Może macie jakieś swoje sprytne pomysły na przemycanie zdrowych produktów domownikom? Może do zmian zmusiła Was alergia/choroba? A może po prostu pewnego dnia postanowiliście żyć zdrowiej? Podzielcie się swoimi przemyśleniami i kulinarnymi chwytami związanymi z tymi zmianami. 

Co można wygrać w konkursie?

Nagrodami w konkursie są książki. Główną pierwszą jest zestaw 3 książek: "Jeść zdrowiej", "Karol kontra Pacal" i "Ryby są super".  Nagrodami drugą i trzecią są egzemplarze książki "Jeść zdrowiej". Regulamin konkursu niżej.

ZAPRASZAM! 

ksiazki kulinarne, kuchnia lidla, lidl, konkurs smacznej pyzy, smaczna pyza, wygraj to, konkurs z ksiazka, glowna nagroda
te 3 książki to główna nagroda w konkursie - mnóstwo przepisów!!!
jesc zdrowiej, kuchnia, jesc zdrowiej, zdrowe odzywianie, konkurs z ksiazka,

Kilka słów o książce "Jeść zdrowiej"

Autorami książki "Jeść zdrowiej" są szef kuchni Karol Okrasa, Daria Ładocha i dietetyk Hanna Stolińska-Fiedorowicz. Książka zawiera skoncentrowany opis aktualnych trendów żywieniowych. Poza dokładnym obrazem piramidy żywieniowej wymieniono i opisano w niej wiele produktów używanych w potrawach stylu fit oraz w dietach wegetariańskiej, wegańskiej, bezglutenowej czy bezlaktozowej. Są porady dietetyka i mnóstwo przepisów, w których wykorzystano konkretne produkty dostępne w sklepach Lidl.  Z książki można korzystać jak ze ściągawki i wyjaśniono w niej wiele wątpliwości związanych z różnymi zaleceniami dietetycznymi.

ksiazka lidla, lidl, karol okrasa, daria ladocha, hanna stolinska fiedorowicz, przepisy kulinarne, jak zdrowo jesc, zdrowe odzywianie
autorzy książki "Jeść zdrowiej" - od prawej: Karol Okrasa, Daria Ładocha, Hanna Stolińska-Fiedorowicz

Jak zdobyć tę książkę poza konkursem?

Akcja zbierania naklejek uprawniających do odbioru książek w sklepach Lidl będzie trwała od 26 lutego do 25 marca lub do wyczerpania zapasu.  Za każde 50 zł wydane w sklepie dostaniemy 1 naklejkę. Za 6 naklejek i 1 grosz można dostać książkę, których wydrukowano 1,5 mln. Jak łatwo policzyć żeby zdobyć książkę trzeba wydać w Lidlu 300 zł.

                       Może więc napiszesz komentarz tu i teraz?

jesc zdrowiej, kuchnia lidla, konkurs smacznej pyzy, wygraj to, przepisy kulinarne, zdrowe odzywianie
jesc zdrowiej, zdrowe odzywianie, kuchnia lidla, konkurs smacznej pyzy
jesc zdrowiej, ksiazka kulinarna, konkurs u smacznej pyzy, konkurs z ksiazka

Regulamin konkursu:

1) Konkurs odbywa się na blogu Smaczna Pyza. Zaczyna się dzisiaj, 18 lutego, i trwać będzie do 25 lutego b.r. włącznie. Nagrody ufundował Lidl Polska.
2) Zwycięzców wybieram ja, czyli Smaczna Pyza. Wybór nie podlega dyskusji. Wygrają komentarze, które najbardziej mi się spodobają.
Po zakończeniu konkursu zostaną przyznane 3 nagrody. 1 miejsce - zestaw książek, w skład którego wchodzą: "Jeść zdrowiej", "Karol kontra Pascal" i "Ryby są super". 2 i 3 miejsce - książka "Jeść zdrowiej". Książki "Jeść zdrowiej" opatrzone są autografami Karola Okrasy i Darii Ładochy.
3) Po wybraniu zwycięzców i otrzymaniu od nich danych teleadresowych nagrody zostaną wysłane w ciągu 30 dni roboczych. Wysyłka tylko w granicach RP. 
4) W konkursie może wziąć udział każdy kto ma na to ochotę i wykona zadanie konkursowe. Ilość zgłoszeń od jednej osoby nie jest ograniczona.
5) Aby wziąć udział w konkursie (wykonać zadanie) należy zostawić komentarz pod tym postem o konkursie. 
6) Komentarz konkursowy powinien być podpisany, imieniem i nazwiskiem albo nickiem, i nie może zawierać linków do własnego bloga czy strony www - takie wpisy będą kasowane! Nie trzeba podawać adresu mailowego w zgłoszeniu.
7) W jednym komentarzu może być jedna odpowiedź związana z temat konkursu. W komentarzach nie wolno używać słów uważanych na wulgarne.
8) Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na blogu, w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu.
9) Laureaci zobowiązani są podać dane potrzebne do wysyłki w ciągu 3 dni kalendarzowych od dnia, w którym zostaną podane wyniki -  po tym czasie nagroda zostanie przyznana innej osobie.

10) Osoba biorąca udział w konkursie dodając zgłoszenie jednocześnie akceptuje regulamin. 
11) Dane osobowe pobrane od laureata będą wykorzystane tylko i wyłącznie na potrzeby tego konkursu. 



50 komentarzy:

  1. Świetnym pomysłem na przemycanie przeróżnych zdrowych, niekoniecznie lubianych przez gawiedź warzyw,ryb, mięs, są oczywiście zupy krem, i moje ukochane zapiekanki i placuszki, z piekarnika, patelni...czego oko nie widzi...bardzo często ludzie nie lubią smaków których po prostu nie znają, albo znają w jednej formie, np. Stołówkowy szpinak kontra pyszne placuszki ze szpinaku i fety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpinaku nienawidziłam właśnie po stołówkowych doświadczeniach. Przekonałam się do niego podając w sałatkach, a potem też na ciepło, ale dusząc go króciutko

      Usuń
  2. Mój sposób na zdrowa kuchnie jest bardzo prosty, używam zawsze sezonowych owoców i warzyw, jeśli jest czas na dynie to pojawia się ona na naszym stole pod różnymi postaciami, jest nawet częścią składowa naszego ulubionego sernika. Nie używam w kuchni kostek rosołowych ani innych polepszaczy smaku, jeśli wywar to robiony od podstaw. Wiem ze wymaga to więcej czasu ale smak jest o niebo lepszy. W codziennym gotowaniu wykorzystuje często surowe warzywa i owoce , zima jest to utrudnione ale wtedy korzystam z własnych przetworów które przygotowałam w sezonie. Aby przełamać codzienna monotonię posiłków często eksperymentuje z nowymi potrawami, dzięki temu polubiliśmy humus, szaszuke i smoothie z pomarańczy i jarmużu
    Marzena Mencel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach łatwo i świeże warzywa przez cały rok, nawet nasze polskie. Ważne żeby je dobrze i często wykorzystywać :)

      Usuń
  3. Zdrowiej jesc to zdrowiej zyc.A jak to robie?mam ogrodek w ktorym od wiosny sieje ulubione warzywa,rozne od wczesnej rzodkiewki i salaty,po swoje pomidory,papryke az po jesienna dynie/odkrycie niedawne/ziola,ktore po ususzeniu sa skarbami zima do potraw.Te plony jak mi obrodza/zdarza sie niekedy,ze slabiej/to zamykam w sloiki,mroze,a takze dziele sie z innymi.Sa ekologiczne bo bez syntetycznych nawozow i opryskow/stosuje rozne naturalne srodki/Podsumowujac latem jemy warzywa czesto surowe a zima ze sloiczkow,ktorych jak policzylam robie ok600/ w tym owocowe przetwory/.Ostatnim hitem tej jesieni a nawet obecnie stoja sloje na parapecie jest ocet jablkowy,ktory produkuje juz na tegoroczne zaprawy,bardzo polecam,kazdy moze go zrobic.Juz robilam jesienia dynie z Twojego Pyzo przepisu,wyszla pysznie i zdrowo,co juz komentowalam pod postem na blogu.
    Dodam,ze rodzinka uwielbia moje warzywa i przetwory i mowi ze dzieki nim zdrowo zyje:)
    Serdecznie pozdrawiam:)
    Iwona J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć swój ogródek, ale mnóstwo osób nie ma możliwości uprawiania swoich warzyw i owoców. Myślę, że bez ogródka też można żyć zdrowo :)

      Usuń
  4. Staram się wprowadzać zdrowe nawyki żywieniowe, ale bywa to trudne. Nasze podejście do zdrowego jedzenia zaczyna się w sklepie, kiedy wkładamy produkty do koszyka. Od dwóch lat czytanie składów stało się to naszym nawykiem i nie wyobrażam sobie kupienia czegoś, czego składu nie sprawdziłam. Staramy się też kupować produkty najmniej przetworzone. Unikamy także gotowych dań do odgrzania. Oboje z mężem uwielbiamy mięsa, ale doszliśmy do wniosku, że lepiej jest pozwolić sobie na dobre, droższe mięso kilka razy w tygodniu niż jeść codziennie pierś z kurczaka. Dzięki temu odkryliśmy świat ryb, ktory nie ogranicza się do filetów. :) staram się włączać do diety jak najwięcej warzyw, czytam jak najlepiej przyrządzać je, aby zachowały swoje wartości. Niezdrowe przekąski zdarza nam się jeść na imprezach, nie kupujemy ich na codzień, starając się szukać odpowiedników lub zamiast paczki chipsów kupić coś, co bardzo lubimy, np. Słoik suszonych pomidorów. Staram się też jak najczęściej zastępować mąkę pszenną w wypiekach innymi makami. Najchętniej gryczaną białą. Tak przygotowane np. babeczki marchewkowe, nie tracą zupełnie na smaku. Dla mnie zdrowe jedzenie zaczyna się od wyboru produktów, a że kocham jeść, to nie potrafię zostać fit dziewczyną liczącą kalorię, czy wyeliminowac całkowicie cukier z diety. Staram się łączyć moją pasję związana z gotowaniem ze stosowaniem się do kilku żelaznych zasad bez popadania w przesadę. :) Myślę, że swiadomy wybór produktów, zdrowy rozsądek i codzienny ruch, sprawiają, że mój organizm ma się dobrze.
    Pozdrawiam!
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą - zacznijmy od czytania etykiet i wybierania lepszych, mniej przetworzonych produktów!

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo! :) już wysyłam adres na maila! :)

      Usuń
  5. Moja historia jest bardzo prosta. Przez fatalne nawyki żywieniowe dorobiłam się może nie chorób, ale ich zapowiedzi. Kilka lat temu powiedziałam sobie basta i wzięłam sie za siebie. Brnęłam przez porady dietetykow, książki o zdrowym żywieniu i filmy. W końcu obrałam włąściwy kurs, który trzymam do dzisiaj. Moja kuchnia opiera się na nieprzetworzonych produktach roślinnych, jest bardzo prosta i kolorowa. Podstawą są zielone koktaile, bez których nie wyobrażam sobie dnia.W ten sposób mozna przemycić w jedzeniu najwięcej witamin i wszelkich życiodajnych skladników. Poza tym jem dużo warzyw strączkowych, fasoli, soczewicy i ich kuzynów. No i owoce, w koktailu i na talerzu. Zimą nie jest tak pięknie jak latem, ale wspomagam sie marchewką, buraczkam, kapustą i kiszonkami. oprócz tego czosnek,codziennie czosnek i kurkuma.Mało soli, jeśli już to dobra, himalajska, albo morska. Ach, jest mnóstwo mozliwośći, aby przemycić zdrowe jedzenie, właściwie przemycać trzeba na początku, bo później człowiek wcale już nie chce tego niezdrowego.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  6. ja i moja rodzina mamy o tyle dobrze że mieszkamy na wsi i mamy swoje jajka miesko wszystkie warzywa i owoce nie pryskane i bez chemi ja uzywam tylko gnojówki z pokrzyw która polecam wogole pokrzywa jest bardzo zdrowa i zapomniana chleb pieke sama wędliny też robie sama rożne pasty i serki tez z reka na sercu moge powidziec że jemy i odżywiamy sie zdrowo Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisz jeszcze kim jesteś bo na razie jest anonimowo 😊

      Usuń
    2. MAŁGORZATA B

      Usuń
    3. robienie wszystkiego samemu jest czaso- i pracochłonne, niestety, ale jeśli ma się możliwość to fajnie

      Usuń
  7. Witam. Od dawna staram wprowadzać zdrowe nawyki żywieniowe w moim domu i dlatego zamieniam pewne produkty. Mąkę pszenną zwykłą zamieniłam na mąkę pełnoziarnistą, margarynę nas masło,cukier na miód i ksylitol. Śmietanę zamieniłam na jogurt naturalny a słodycze kupne na takie robione w domu ze zdrowych składników. Smażenie zamieniam na pieczenie albo gotowanie na parze. Staram się również przygotowywać posiłki ze świeżych sezonowych owoców i warzyw oraz sama robię przetwory na zimę.Jest to kilka sposobów na zmianę nawyków żywieniowych w moim domu. Pomagają one być zdrowszymi i mieć więcej energii. Natalia Miszker

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zawsze i nie wszystko da się zamienić bez zmiany smaku, ale warto pokombinować

      Usuń
  8. Ja swoją przygodę ze zdrowym odżywianiem tak na dobre zaczęłam ponad rok temu. Choć od zawsze staram się zdrowo karmić moją rodzinkę to nigdy nie przykładałam do tego wielkiej wagi. Gdy okazało się że mam duże problemy zdrowotne zaczęłam zdrowo się odżywiać i gdy sama poczułam się lepiej i zobaczyłam że zdrowo jeść nie znaczny nudno jeść i można eksperymentować w kuchni(co kocham) i tworzyć własne super smaczne i super zdrowe dania to zaczęłam uczyć moje dzieci zdrowych nawyków żywieniowych. Teraz bardzo często razem gotujemy. Choć początki były trudne. Bo wszystko było na nie,szpinak fu brukselka ble. I dlatego nauczyłam się przemycać zdrowe produkty. Do koktajli owocowych dodaje garść szpinaku albo trochę selera naciowego. Np ulubionym daniem moich dzieci jest spagetti i ja robię zdrową wersję zamiast zwykłego makaronu gotuje razowy a sos robie na chudym mięsie do którego dodaję starte na dużych oczkach warzywa marchew seler pietruszkę i pieczarki do tego pomidory i gotowe( ogólnie to do większości dań dodaje starte warzywa tylko ciiicho bo się wyda). Zupy gotuje na wywarze warzywny, często robię zupy krem np z zielonych warzyw(i w niej ukrywa się brukselka)Latem robię przetwory z warzyw i owoców z własnego ogródka. Z racji tego że mam dostęp do ryb świeżych i wędzonych to staram sie żeby często gościły na naszym stole. Gdy robie naleśniki pierogi pizzę to używam mąki typ 650 bo jest zdrowsza. A pizze przygotowuje na cienkim cieście z domowym sosem i surowymi składnikami.Przygotowuje dziecią owsianke z orzechami owocami i miodem którą wyparła kupne płatki śniadaniowe. Obecnie jesteśmy na etapie wprowadzenia kasz do naszego menu( młody polubił starszy nie bardzo). No i staramy się nie pić słodkich i gazowanych napoi a zamiast tego proponuje wodę niegazowaną dla urozmaicenia dodaje do niej plasterki cytrusów i listki mięty. Ogólnie staram się dbać o to by moje dzieci jadły zdrowo i o stałych porach. Pozdrawiam Dorota Potrykus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieci nauczone teraz jedzenia zdrowszych rzeczy będą je jadły chętnie później - bo czym skorupka za młodu...

      Usuń
  9. Zdrowe odżywianie. Łatwa sprawa, mogłoby się wydawać, ale tak, nie jest do końca.
    Przez nagłośnienie medialne, to zdrowe odżywianie stało się w jakimś sensie "modne". Sama wciąż przechodzę przemiany w swoim gotowaniu, zwracam uwagę na nowinki, ale kieruję się rozsądkiem i tym, co domownicy i ja możemy jeść. Od wielu lat, staram się mięsa dusić, gotować, a smażyć sporadycznie (używam po marynowaniu mięsa - szybkowara). W każdym posiłku "przemycam" warzywa czy owoce. Od 10 lat piekę chleb (jakże on inaczej smakuje, przypominam sobie pieczywo sprzed lat - dziadek mój był piekarzem). Robię pasztety mięsno-warzywne czy strączkowe. Uwielbiamy wszyscy pasty do chleba (używam przykładowo:awokado, oliwki,żurawinę, pomidory suszone, ryby wędzone, soczewicę, fasolę itd.). Przyznaję, że uciekam od słodyczy (choć jestem łasuchem:)). Uwielbiam gorzką czekoladę i ciasta domowe. Pewnie, że kawałek czekolady to nie grzech, a nawet wskazane. W chwilach, gdy organizm domaga się czegoś słodkiego, teraz w zimie, obieram jabłka, gruszkę i z niewielką ilością wody duszę, na koniec można dać cynamonu. W połączeniu z ryżem czy kaszą jaglaną staje się to dla mnie deserem. Na owocach zawekowanych robię kisiele. Zawsze mam jakiś pomysł. Z gotowanej kaszy jaglanej w połączeniu z ziarnami i warzywami piekę burgery, takie na przegryzkę lub z dodatkami do kanapki. Ciężko przychodzi mi wyeliminować, pomimo wysiłków, wędliny. Dlatego używam szynkowaraw miarę, jak czas mi pozwala do zrobienia wędlin. Wtedy mam pole do popisu z użyciem przypraw i ziół, zachowuję się jak artysta :). Pomimo starań, czasem śmieję się, gdy moje dzieciaki kupują sobie chipsy czy batona, takie jest życie, nie dajmy się zwariować. Kiedyś ludzie nie mieli tej świadomości zdrowego odżywiania i żyli. Choć prawdą jest, że skażenie środowiska działalnością człowieka jest przeogromne i tego nie da się cofnąć. Od lat kocham gotować, eksperymentować i cieszę się, że mogę zaglądać na blogi takie, jak ten. Pozdrawiam Elżbieta P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację - nie dajmy się zwariować! Zmieniajmy co możemy i co nam pasuje, czasami trzeba czasu

      Usuń
  10. Witam
    u mnie powód do zmiany diety spowodowany był usunięciem woreczka żółciowego. Wydawało się ,że skoro nie mam już kamyczków to wszystko będzie ok . A tu niespodzianka :( Bywały dni,że nie mogłam na siebie patrzeć bo opuchlizna sprawiała,że waga skakała o kilko kilo dziennie. Nie bardzo wiedziałam co jest jadłam mało a tyłam na potęgę . (Lekarz stwierdził ,że ograniczyć jedzenie !!!-taka diagnoza jest najłatwiejsza) Pewnego dnia w rozmowie z siostrą padł temat laktozy i jej nietolerancji . Zaczęłam czytać na ten temat i postanowiłam zrobić próbę . Wyeliminowałam ją ma miesiąc a później zjadłam twarożek . Tego uczucia nie zapomnę . Znowu pojawiły się opuchlizna i to okropne uczucie ciężkości. Od kilku miesięcy jestem na diecie bezlaktozowej i bardzo dobrze mi z tym . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najważniejsze, że udało się szybko wykryć co Ci szkodzi i wyeliminować to

      Usuń
  11. Witam.mieszkam w wielkim miescie wokół mnie duze supermarkety dużo dobrego .jestem zdrowa 50+ nie narzekam .dużo pracuje pózno wracam brak czasu na cokolwiek ,tym samym brak motywacji zeby zdrowo jesc. A jednak. Pracuje na wsi mam zaprzyjaznionych rolnikow u ktorych kupuje świeże mleko ,jaja i inne produkty rolne. Targam to wszystko że sobą do wielkiego miasta i tam przetwarzam na sery twaróg.maslo śmietanę. Wybudowalam własną wedzarnie.mam kielbaski i inne wyroby. Nigdy nie spędzalam w kuchni tyle czasu co teraz .I to dlatego że w sklepach same produkty E a w śmietanie guma Guar to jakiś obłęd .sama pieke chleb robię co mogę żeby nie jesc chemia brakuje mi tylko własnego ogrodka .taki los starszej pani .ważne że domownicy zadowoleni i mniej E w organizmie. Tak więc supermarketom już dziękujemy coraz mniej was lubimy dalismy się zaczarowac tylko na chwile.roboty teraz przez nich mam w cholere ale zdrowiej .wiem co jem. pozdrawiam serdecznie Kamieńska malgorzata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej, można znaleźć w sklepach też dobrą śmietanę i inne, dobre produkty, trzeba poszukać i poczytać :)

      Usuń
  12. Zanim usiadłam do komputera, by napisać komentarz pod tym konkursowym postem, zajrzałam do moich śpiących słodko dzieci - 10-letniego syna i rocznej córeczki - i patrząc na nich miałam poczucie spełnionej misji, iż po kolejnym pracowitym dla nich dniu, położyły się spać z pełnymi, zdrowymi brzuszkami. To dla nich, dla ich i naszego zdrowia, zaczęłam wprowadzać zdrowe nawyki żywieniowe: w sklepach czytam etykiety produktów, wybieram te najbardziej naturalne, najmniej przetworzone, bez zbędnych dodatków czy ulepszaczy, jemy więcej owoców i warzyw, ryb wybieranych mądrze, "przeprosiliśmy" się z kiszonkami, za którymi w dzieciństwie niezbyt przepadałam, a które to są skarbnicą witamin, składników mineralnych i najlepszym dla naszych jelit naturalnym probiotykiem. Od kiedy przeprowadziliśmy się kilka lat temu z miasta na wieś, jajka, mleko czy warzywa kupuję tylko od miejscowych gospodarzy - a których stosujących naturalne metody chowu i upraw - coraz mniej niestety. W miarę posiadanego czasu i możliwości piekę chleb orkiszowy, który mój syn zjada ze smakiem, mimo że za mącznymi wyrobami nie przepada. Ze słodyczy natomiast serwuję mu gorzką, surową czekoladę i podsuwam suszone owoce. Przyznaję: zdarza nam się zjeść od czasu do czasu słodkości czy fast food, ale takie małe grzeszki zdarzają się chyba każdemu ;)
    I żałuję tylko, że nie znam się na wielu gatunkach grzybów, które mogłyby wzbogacić swym smakiem wiele naszych dań... może to będzie do nadrobienia...? ;)
    Pozdrawiam, Janina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro mieszkacie na wsi to powinnaś uczyć się rozpoznawania dzikich roślin i grzybów bo mogłabyś je wykorzystywać w swojej kuchni praktycznie przez cały rok :)

      Usuń
  13. Karina Kaczyńska20 lutego 2018 16:50

    Moja droga do zdrowej kuchni i zdrowego życia zaczęła się trzy lata temu. W tamtym czasie spędzałam kolejne tygodnie na wyleczeniu mojej córki z nieustających chorób. Wiele osób mówiło mi, dziecko w przedszkolu choruje, to normalne. Ale u Nas kaszel, katar, zapalenie oskrzeli, pojawiały się osiem razy w roku. Kolejny lekarz, kolejna diagnoza. Syropy, antybiotyki, cudowne specyfiki. Chwilowa ulga i powrót. Znowu kaszel, katar i tak bez końca. Zaczęłam szukać, czytać, pytać. Coraz bardziej uświadamiałam sobie, że odporność i zdrowie biorą się z wewnątrz i to co jemy ma na to przeogromny wpływ. Systematycznie zaczęłam eliminować z naszej codziennej diety produkty niezdrowe i zastępowałam je takimi które są dla nas korzystne. Jak sobie przypomnę moje przeświadczenie o tym, że daję córce coś zdrowego kiedy daje jej soczek a nie cole to teraz sama się chwytam za głowę. Oczywiście mówię o soczku takim który poza marchewką i jabłkiem zawiera cukier i/lub syrop glukozowo fruktozowy. Nie miałam świadomości jak często daje się nabierać na chwyty producentów którzy wmawiają dookoła, że jogurt z owocowym wsadem to samo zdrowie, a płatki śniadaniowe to zdrowotna bomba. Tak zaczęłam czytać etykiety. Na zakupy chodziłam sama, bo mąż miał dosyć mojego ciągłego analizowania składu wszystkiego;) Teraz po latach juź wiem który jogurt nie zawiera mleka w proszku, który twaróg jest twarogiem i co kupić żeby nie zajadać się olejem palmowym. Wyhodowałam zakwas, piekę chleb. Wyeliminowałam z naszego jadłospisu kupne wędliny, makarony z białej mąki, słodycze, rafinowany cukier, smażone potrawy. Nie kupuję drożdżówek, gotowców, instantów. Staram się abyśmy jedli sezonowo. Jest zima to burak rządzi ;) Okazało się, że moja córka uwielbia kaszę, bataty i kiszoną kapustę. Nawet szpinak zje :) Kiedy opowiadam o naszym sposobie żywienia innym, często słyszę pytanie to co Wy jecie? Odpowiadam wtedy, że wszystko co dla nas najlepsze :) Owsianki, jaglanki, placki bananowe na śniadania. Zimą obowiązkowo zupy. Gęste, rozgrzewające. Ciecierzyca, soczewica, groch, fasola to jest to. Pełnoziarniste makarony, orkisz, żyto. Ochota na coś słodkiego? Oczywiście. Dobrej jakości gorzka czekolada, daktyle, domowe ciasto, chlebek bananowy. Do szkoły domowy chleb i pieczony indyk. Pasta z grochu lub z fasoli i ogórek kiszony mniam:) Kiedyś przeczytałam zdanie, że człowiek to nie śmietnik więc nie powinien pochłaniać wszystkiego jak leci. Tego się trzymam. Moja rodzina i ja jemy zdrowo bo wierzę, że to przynosi nam korzyści. Zresztą nie o wiarę tutaj chodzi ale o to, że mam dowód na skuteczność takiego postępowania. Moja córka idąc do pierwszej klasy dwa lata temu ukończyła rok ze stuprocentową frekwencją. Teraz w drugiej klasie jest równie dobrze. Dlatego jeżeli ktoś pyta czy nie brakuje mi batonów i frytek odpowiadam nie! Teraz brakuje mi tylko pysznych soczystych słodkich letnich pomidorów, czereśni i śliwek. Ps. właśnie otwieram słoik własnych powideł śliwkowych, oczywiście bez cukru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karina, i to jest właśnie dobre nastawienie. Nie trzeba rezygnować z jedzenia pyszności, wystarczy zamienić niektóre produkty na zdrowsze, jeść więcej warzyw i od razu będzie lepiej

      Usuń
  14. Mieszkam na wsi więc mamy swój ogród a z niego owoce i warzywa. Moja córka to straszny niejadek i bardzo trudno ją przekonać do zjedzenia nowych potraw a jeszcze przemycić w nich warzyw, których nie lubi to dopiero wyzwanie. Bardzo dużym problemem jest jej przyzwyczajenie do słodyczy. Któregoś dnia nie wytrzymałam i postanowiłam coś z tym zrobić. Tak więc zaczęłam wymyślać zdrowe słodkości. Zrobiłam trufelki marchewkowe z bakaliami, kisiel na soku jabłkowym, serniczki z kaszy jaglanej z musem malinowym, jabłka pieczone z bakaliami, ciastka z płatków owsianych, babeczki kukurydziane z budyniem, ciasto szpinakowe z truskawkami, ciasto marchewkowe i jeszcze inne rzeczy. Warzywa też udało mi się przemycić: rolada szpinakowa z łososiem, mięsne babeczki z szpinakowym piure, pizza z kalafiora, babeczki z fasoli, muffiny na słono z warzywami, kolorowe i bajkowe kanapki. Staram się aby przygotowane dania były zdrowe, kolorowe a dla mojej córeczki robię bardzo często bajkowe i to pomaga. Zapomniałam jeszcze dodać, że te dania przygotowujemy razem z córcią a to sprawia jej wielką frajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mała pomocnica na pewno później dużo chętniej zajada takie pyszności

      Usuń
  15. Staram się ostatnio przemycać do moich potraw jak najwięcej warzyw. Przy czym w przypadku każdego domownika robię to nieco inaczej. Z mężem większych problemów nie mam, bo nie tylko jada warzywa, ale również lubi kasze i zdrowsze odmiany ryżu (np. czerwony). Problem pojawia się przy moim 20 miesięcznym synu. Kiedyś jadł warzywa na potęgę, a teraz... nie i już. Więc wracam do papek... Tak... W rzeczy samej robię mu papki, ale nie takie jak kiedyś. Łączę ugotowany rosół z ryżem i zblendowanymi warzywami (ugotowanymi na parze). Smak potrawy jest idealny, więc syn nawet nie podejrzewa, że właśnie zajada się brokułem ;-) Przemycam warzywa również dla moich rodziców. Mój ojciec nie toleruje niczego, co zielone. Nie zje nawet sałatki. Dlatego też wymyśliłam (a może przeczytałam?), że ukryję warzywa w koktajlu. Nie robię więc zielonych koktajli, tylko staram się w koktajlach owocowych ukryć wszystkie warzywa, które są potrzebne w diecie mojego taty i mamy. Często jest to jarmuż, szpinak, zielona pietruszka, sałata itp. To niezawodny sposób, bo mój tata nawet się nie domyśla, co właśnie wypił, a jak kolor koktajlu zbyt zielony, to mówię zawsze, że to przez kiwi ;-) Tyle jeżeli chodzi o warzywa, które uważam za ważne w diecie każdego człowieka. Poza tym ostatnio zrezygnowałam z białego makaronu na rzecz pełnoziarnistych. Często też sięgam po kasze. Są świetnym dodatkiem do gulaszu i wielu innych potraw. Risotto przygotowuję na bazie czerwonego lub dzikiego ryżu. Jak pieczę chleby lub bułki, to zawsze staram się dodać mąki pełnoziarnistej lub razowej, ewentualnie otrębów. Staram się oczywiście w niczym nie przesadzać, więc jak pieczę ciasta, to sięgam po mąki pełnoziarniste lub po mąkę gryczaną, ale z cukru zupełnie nie rezygnuję, tylko zastępuję go cukrem trzcinowym i zmniejszam jego ilość. Nie lubię odchodzić w skrajności, bo później jak pójdzie człowiek na urodziny do teściowej i zje wypasiony tort na margarynie, to można przeżyć zbyt duży szok ;-) Więc owszem, cały czas staram się wprowadzać zdrowe nawyki żywieniowe, ale bez skrajności. Tego, czego unikam najbardziej, to żywności najmocniej przetworzonej i z dodatkami takimi jak wzmacniacze smaku itp. Nie wspomnę już o wszystkich sztucznych spulchniaczach, po których tak mnie męczą gazy, że aż wstyd się z domu ruszyć... :D

    Beata Czogała
    ejszet@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo wcale nie chodzi o popadanie w skrajności i wyrzekanie się wszystkiego - trzeba zachować po prostu zdrowy rozsądek

      Usuń
  16. W naszym domu lubimy zdrowo jeść, a do tego lubimy o tym rozmawiać. Wciąż doskonalimy nasze przepisy, a listy zakupów analizujemy, tak żeby nie przynosić ze sklepu artykułów spożywczych, które do zdrowych nie należą lub tylko zdrowe udają:-) Tu Iza pewnie doskonale wiesz ile pułapek czyha na nas konsumentów! Zatem staram się być przede wszystkim świadomym konsumentem.Ponadto uwielbiam gotować i czytać o gotowaniu,a dania na naszym stole są bardzo urozmaicone. Najlepsze jest jednak to, że nasze córki to doceniają i lubią różnorodność posiłków, nie muszę niczego przemycać. Brzmi pewnie trochę jakby niemożliwe, ale wystarczy zobaczyć mój instalacji, jak zdrowe jedzenie nam odpowiada i jakie króluje na naszym stole. Kolorowe! Apetyczne! Pełne witamin, minerałów, cennych składników. Do tego zdrowe napoje i po prostu woda. Woda zdrowia doda! Pozdrawiam i fajnie byłoby mieć do poczytania tę książkę Jeść zdrowiej, bo zawsze można lepiej! Przydałoby się zrzucić kilka kg, a trochę mi hormony dokuczają. I mogłoby być bardziej widoczne, jak zdrowo jem! NEBLINA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaki uczone od małego, że jedzenie jest różnorodne, kolorowe i ładnie podane po prostu jedzą to co dostaną. Mądra Mama to wie :)

      Usuń
  17. Ja uważam, że często popełniany jest błąd gdy dziecko np. przymusza się do jedzenia warzyw czy owoców których nie lubi. Ja swoją dużo młodszą siostrę zawsze zachęcałam do przekonywania się do nowych smaków poprzez wspólne przygotowywanie z nich potraw czy też przez wspólne np. wyhodowanie rzodkiewki w doniczce o którą dbała i widziała skąd ona się tak naprawdę wzięła. Owoce przemycałam jej przygotowując sorbety czy koktajle które ładnie wyglądały bo każdy z nas na początku "je oczami". Rodzice powinni również razem z dzieckiem spożywać zdrowe posiłki bo dzieci głównie naśladują dorosłych i biorą z nich przykład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na siłę to nie jest dobra metoda, ani dla dzieci, ani dla dorosłych. Lepiej uczyć powoli, niech przywykną naturalnie, że je się po prostu różnorodnie. A dobry przykład powinien iść z góry :)

      Usuń
  18. Jestem mama dwojki dzieciakow, mlodsza narazie je wszytsko co dostanie poniewaz dopiero uczy sie smakow ale starszak to juz czteroletni czwaniaczek. Nie musze wymieniac chyba czego nie lubi, bo łatwiej byloby powiedziec co lubi :-)
    Wiec w jego przypadku aby mogl zdowiej jesc wybieram wedliny czy parowki z jak najwieksza ilością miesa i bez tych wszystkich konserwantow i innych ulepszaczy. Zupy gotuje z warzyw z wlasnego ogrodka, dzieki mojej tesciowej mam ich pod dostatkiem caly rok, ale to akurat nic nadzwyczajnego ugotowac zupe. Drugie danie to jest wyczyn :-) na szczęście lubi sosy wiec w sosach przemycam wszytskiemozliwe warzywa, ktore blenduje przed dodaniem a dzięki temu u nikamy tez maki jako zageszczacza. Moje ostatnie spaghetti bolognese bylo w glownej mierze warzywo pomidorowe anizeli pomidorowe,ale powiem Wam ze bylo smaczne :-) poza tym nasza dieta jest bogata w ryby, kasze. Jest wiele rzeczy za ktorymi nie przepada on jak i my ale wtedy dostarczamy je w inne postaci np.zielone nalesniko,czy rozowe placki ala.ziemniaczane :-) Mowie nasza dieta bo oczywiscie gotuje dla wszystkich nie kazdemu z osobna. Tylko my doprawiamy sobie w talerzu. Generalnie w naszym domu je sie wszytsko, nawet slodycze tylko w zdrowszej wersji a do smazenia nie uzywamy tluszczu. Ot cala nasza filozofia :-)
    Angelika Kasiam
    angelika.kasiak@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli można! małymi kroczkami, czasami podstępem, ale najważniejsze, że jest zdrowiej :)

      Usuń
  19. Witam, pytanie nie jest tak proste,jak się wydaje, ponieważ na zdrowe żywienie składa się wiele czynników. Ciekawostki związane z żywnością, zielarstwem, są moją małą pasją. Z niewłaściwych nawyków początek bierze wiele chorób. Staram się uczyć dzieci od samego początku jak ważna jest prawidłowa dieta i ruch w naszym rozwoju. Czasami wspólnie przygotowujemy jakieś potrawy, dzieciaki wiedzą czym jest piramida żywienia i jakich produktów należy unikać. Stawiamy przede wszystkim na lokalne produkty, polskie owoce i warzywa. W tym roku po raz pierwszy udało nam się odchować 12 własnych indyków ��. Wspierają nas książki skierowane do dzieci z prostymi przepisami typu polecana przez rzecznika praw dziecka Piramida w kuchni, czy też Piramida w kuchni na wynos. Razem zbieramy czarny bez na syrop jak również pączki sosnowe czy też maliny. Dbamy o estetyczną formę podania posiłku. Posiłek jest o stałej porze i jest naszym czasem na rozmowę o mijającym dniu codziennym, takim małym rytuałem. Przy zakupach zwracam uwagę na etykiety, drogę produktu od producenta do klienta i sposób jego zapakowania. Korzystam również z darów lasów i pól. Zbieram �� i pokazuję dzieciom które są jadalne, zbieram zioła. Np. dziurawiec, szyszki chmielu i takie tam. Robię domowe nalewki. Zdarza mi się korzystać z przepisów na blogu ���� pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak dzieci nabiorą teraz zdrowych nawyków to zostanie im to już na całe życie :)

      Usuń
  20. O tak cały czas się uczymy i staramy się jeść jak najzdrowiej - więcej owoców i warzyw a co najważniejsze bez chemii i modyfikowanych produktów. Nietolerancja pokarmowa zmusiła nas do zdrowszego jedzenia ale to na lepsze dla naszego organizmu :) Do tego jemy też bez glutenu - czytamy etykiety bo on ukryty jest wszędzie. jesteśmy otwarci na nowe wyzwania i pomysły i ta książka byłaby dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nietolerancje na różne składniki zmuszają do poszukiwań innych produktów, dobrze, że ja mogę jeść zwykły chleb

      Usuń
  21. Moim najlepszym sposobem na niejadki, mowa o dzieciach to wspólne gotowanie. Razem z dwoma córeczkami „bawimy” się w gotowanie i przyrządzamy różności. Od kolorowych kanapek, śmiesznych kotlecików, pięknie pokrojonych warzywach w zupie, itp… Co zabawa to inne pomysły na potrawy. Później oczywiście wspólne nakrywanie do stołu i zajadanie się. Wtedy naprawdę lepiej smakuje. Wiosną i latem razem oporządzamy grządki, choć początki były trudne. Nieraz zamiast chwastów to wyrwane zostały truskawki , ale … było fajnie. Myślę, że zachęcanie dzieci do jedzenia, próbowania nowych rzeczy w ten sposób to bardzo fajny pomysł. Tak jak mnie kiedyś zachęcała babcia. Pozdrawiam i zachęcam, mama i żona A.B. (Agnieszka Banyś)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspólne gotowanie z dziećmi to doskonały pomysł żeby poznały ciekawe składniki. Chętniej później jedzą to co przygotowały.

      Usuń
  22. współczesna żywność daleka jest od ideału, choćby od tej z czasów mojego dzieciństwa.Zawiera dużo tzw. zapychaczy i konserwantów.Mam tego świadomość, dlatego zaczęłam się edukować w tej dziedzinie.Zaczęło się od programów edukacyjnych Katarzyny Bosackiej w TV STYLE "Wiem co jem i wiem co kupuję". Dziś dokładnie czytam etykiety produktów oraz sprawdzam, w czym jest zapakowany(opakowania też są ważne).W telefonie mam zainstalowaną aplikację "zdrowe zakupy', co ułatwia przeglądanie w sklepie skład produktów ( po kodzie kreskowym).Generalnie w mojej kuchni ograniczyłam spożycie soli, tłuszczu oraz cukru.To już samo w sobie jest zdrowym nawykiem.Używam soli z obniżoną zawartością sodu, bez żelazocjanku potasu, do przetworów używam soli kamiennej niejodowanej. Wyeliminowałam tak popularną obecnie sól himalajską - choć jest bogata w mikroelementy to zawiera również pierwiastki promieniotwórcze.Przeczytałam o tym w internetowej publikacji. Używam zwykłego cukru jak i ksylolitu. Mam swoją działeczkę a więc i niektóre własne owoce, warzywa i zioła - nie używam chemii.Robię bardzo dużo przetworów:pasty, przeciery, soki, kompoty, sałatki,dżemy, kiszonki itp. również niebanalne jak: miód z mniszka, syropy na przeziębienie z czarnego bzu, kwiatów lipy.Mrożę i suszę: owoce, warzywa, grzyby - mam własne kompozycje przypraw, kostki, vegetę.Potrawy, które wymagają obróbki termicznej przygotowuję na oleju. staram się więcej gotować na parze czy też piec w piekarniku. Lubię swoją kuchnię, bo jest naturalna, urozmaicona, tradycyjna z odrobiną nowoczesności.W sezonie wędkuję razem z mężem - to moja pasja, nie ma nic lepszego od świeżej rybki na talerzu. Nie popadam w skrajności.Mam swoje sprawdzone produkty jak nabiał czy wędliny.Nie kupuję np. chudych twarogów, bo te z zawartością niewielkiej ilości tłuszczu są bardziej odżywcze i pożyteczne dla naszego organizmu. Makaron, kaszę czy ryż gotuję al dente, staram się przynajmniej raz w tygodniu przygotować domową wędlinę, jakieś pieczywo. Chlebek zamrażam, tak by nie marnował się,a jeżeli zostanie coś nadto - robię własną bułkę tartą.Generalnie nie jemy fastfudów - - pizza, zapiekanki w domowego piekarnika.To, co swoje to najlepsze!!!!Jolanta W.

    OdpowiedzUsuń
  23. Staram się jeść zdrowo, ale niestety kończy się to na frytkach ze smażonym camembertem w panierce :-( Więc możliwe jest, że ta książka bardzo by mi pomogła w przejściu na jasną stronę mocy.
    Beata O.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdrowych nawyków żywieniowych moje dzieciaki uczą się przede wszystkim w domu. Mamy swoje zioła i niektóre warzywa blisko domu i wykorzystujemy je w sezonie a na zimę suszymy, mrozimy, kisimy oraz robimy przeciery. Z przemycaniem niektórych produktów ciągle się doskonale. Nie ma problemu z białym serem, który dodaję do placuszków albo do kopytek, ale nie mogę znaleźć sposobu jak przekonać dzieciaki do ryb. Próbowałam już robić różne kotleciki podobne do mielonych tradycyjnych, dodawałam do past na kanapki itp, ale i tak na nic te starania bo wyczują, że rybka w środku. Dzieciaki chętnie zjadają warzywa i owoce, ale te ryby i jajka to ciągle wyzwanie dla mnie. Może powinnam postawić na książki kucharskie z dużą ilością obrazków, może to byłoby dobrym chwytem do przekonania dzieci do pewnych produktów. Mam nadzieje, że uda mi się w końcu znaleźć sprytny sposób.
    Pozdrawiam,
    Iza B.

    OdpowiedzUsuń
  25. Oczywistym jest to, że posiadając dzieci trudno jest je przekonać do jedzenia owoców i warzyw. A jeszcze trudniej gdy "ciocie" czy dziadkowie podrzucają czekoladki i cukierki..... Ja swoje dzieciaki do owoców i warzyw przekonałam serwując koktajle i musy. Oczywiście powoli krok po kroku je wzbogacała o kolejne składniki😃. I przyznam się że udało się.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli zostawisz swój komentarz i odwiedzisz mnie znowu. Jeśli ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie.

Print Friendly and PDF
Copyright © Smaczna Pyza , Blogger