wpisz czego szukasz

Wpisz czego szukasz

Ładowanie...

środa, 10 sierpnia 2011

Krecikowy kopczyk

Jadłam coś takiego u znajomych i było całkiem, całkiem, ale coś mi nie pasowało. Gdy dopytałam koleżankę o szczegóły okazało się, że zrobiła ciasto z gotowego proszku z pudełka. Wtedy już wiedziałam co było nie tak - te pudełkowe mają jakiś taki dziwny posmak. Pomyślałam więc sobie, że przecież można zrobić podobne samemu i skoro już pomyślałam to tak właśnie zrobiłam.



składniki:

  • CIASTO: 3 jajka
  • 3/4 szkl. cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 3/4 szkl. mleka
  • 4 łyżki powideł morelowych
  • 125 g płynnego masła albo margaryny
  • 2 szkl. mąki tortowej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 czubate łyżki kakao naturalnego

  • MASA: 500 g serka mascarpone
  • 300 ml śmietanki kremówki 30%
  • 1 op. galaretki o smaku gruszkowym
  • 4 łyżki cukru pudru
  • ok. 80 g startej gorzkiej czekolady
  • 4 banany
  • sok jednej cytryny

sposób przygotowania: CIASTO - mąkę przesiałam z solą, kakao oraz spulchniaczami. Jajka ubiłam z cukrem zw. i waniliowym na puszystą masę. Dodałam rozpuszczony tłuszcz (ma go być ok. 1/2 szklanki), mleko oraz powidła. Miksując dodawałam partiami mąkę z dodatkami. Masę przelałam do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej lekko mąką okrągłej formy średnicy 26 cm - ja piekłam w prodiżu bo akurat byliśmy na działce. Piekłam ok. 45 - 60 min. w temp. 180 st.. Po przestudzeniu ścięłam wierzch ciasta, ok. 1/3 i wydrążyłam środek zostawiając spód i ścianki o grubości ok. 1,5 - 2 cm. Usuniętą część ciasta drobno pokruszyłam.


MASA - galaretkę zalałam 200 ml zimnej wody a gdy napęczniała podgrzewałam mieszając aż się rozpuściła, ale trzeba uważać żeby nie zagotować! odstawiłam do przestudzenia. Banany obrałam, przekroiłam na pół długości i skropiłam dokładnie sokiem z cytryny. Bardzo zimną śmietankę ubiłam na sztywno z cukrem pudrem. Miksując wlewałam pomału wystudzoną galaretkę, dodałam też mascarpone i czekoladę. Banany osączyłam a sok cytrynowy, którym były skropione dodałam do masy śmietanowej. Trochę masy wyłożyłam na spód ciasta, ułożyłam koliście banany i nałożyłam resztę masy formując kopczyk, który następnie obficie posypałam okruchami ciasta dociskając je rękami. Odstawiłam ciasto do schłodzenia na całą noc.

19 komentarzy:

  1. Robiłam. Był przepyszny, chociaż nie mam porównania z pudełkowym. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyzo jesteś wielka! Robiłam go kilka razy kilka lat temu z pudełka właśnie :) Ale teraz jak już mam przepis na pewno zrobię taki domowy!

    OdpowiedzUsuń
  3. piękny....i na pewno sto razy smaczniejszy niż pudełkowy :) na pewno wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nigdy nie robiłam sama, ale można się domyśleć że jest o niebo lepsze :)
    pozdrawiam i zapraszam do konkursu u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyzunia! serca nie masz dla BaBcinej talii! Znowu zachciało mi się coś słdkiego XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za miłe słowa

    babka, sorki :-)

    Beata, zajrzę, dzięki za zaproszenie!

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniały! :) szkoda, że u mnie kret nie robi takich kopczyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już robiłam kopiec kreta, ale mój nie wyszedł taki piękny jak twój:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dorotas30, jestem pewna, że był jednak bardzo pyszny! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. idealnie kopczykowaty wyszedł, nie ma co. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej, tak dawno go nie jadłam... A dosłownie parę dni temu wspominałam to ciasto z żalem, że znam tylko wersję "z pudełka". Koniecznie muszę wypróbować jak w domu będzie trochę mniej głodomorów, żebym sama mogła zjeść więcej niż kawałeczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Pyzo, a skąd pani bierze cukier waniliowy? W sklepach jest tylko cukier wanilinowy. :)Taki psikus!

    OdpowiedzUsuń
  13. Konewka, niektóre firmy już mają w swojej ofercie cukier z prawdziwą wanilią - wystarczy poszukać. Ale najczęściej robię go sama - z przeciętej laski wanilii zeskrobuję ziarenka, wkładam razem z tą przeciętą laską do słoika z cukrem i zostawiam w spokoju na min. kilka dni a potem miksuję w blenderze na miałki proszek i przesiewam żeby pozbyć się większych kawałków laski

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm, właśnie natknąłam się na to smakowite cudeńko i nie omieszkam go upiec, ba byc może nawet jutro,,, ale zdradź proszę sekret, jakiego uzywasz prodiża tzn, grzałka gura dół czy tylko gora? oraz czy go wcześniej podgrzewasz?

    dziękuję za odpowiedź
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy, przepraszam, że dopiero dzisiaj odpowiadam, ale byłam na urlopie i bez dostępu do sieci. Prodiż mam zwykły, z górną grzałką w pokrywie. Wlewam ciasto do zimnej dolnej misy, nakrywam pokrywą i włączam do prądu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pyzo co rozumiesz przez spulchniacze? Co do nich zaliczamy?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spulchniacze czyli to co powoduje wyrastanie ciasta - w tym wypadku soda oczyszczona i proszek do pieczenia

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten post zostaw pod nim swój komentarz, ale nie dodawaj w nim linku do swojej strony. Polub profil mojego bloga na kanałach społecznościowych - FB, Google+, Instragram, Twitter a także Pinterest. Będzie mi bardzo miło gościć Cię znowu. Jeśli ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie na adres izapyzakulinska@gmail.com

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...