wpisz czego szukasz

Wpisz czego szukasz

Ładuję...

czwartek, 23 lutego 2012

Crème brûlée (krem brule) - klasycznie

Nazwa tego kremu znaczy tyle co przypalony czyli crème brûlée to przypalony krem. Jadłam go wiele razy gdzieś w restauracjach albo u znajomych, ale sama zrobiłam dopiero teraz bo dorobiłam się wreszcie palnika do przypalania cukru a także ślicznych ceramicznych miseczek - w sam raz do tego deseru. Można zapiec krem pod grillem w piekarniku, ale mój dość niestabilnie grzeje więc nie próbowałam nawet tego sposobu. Ten krem to klasyka deserów a jednocześnie coś banalnie prostego i pysznego.

Niektóre przepisy mówią o użyciu samych żółtek jednak ja za radą znajomego kucharza dodałam także całe jajka. Można wzbogacać jego smak czy kolor dodając czekoladę, kawę albo jakieś inne dodatki - mnie jednak najbardziej smakuje właśnie taki klasyczny. Uwielbiam przebijać się łyżeczką przez karmelową skorupkę a potem smakować waniliowe, kremowe wnętrze.

Swoją wersję kremu obiecały dzisiaj pokazać także Ola i Kasia - ciekawa jestem bardzo czym mnie zaskoczą :) 



składniki na 6 porcji:
  • 500 ml śmietanki kremówki 30 %
  • 1/2 strąka wanilii
  • 50 g cukru zwykłego
  • 3 całe jajka - niezbyt duże
  • 3 żółtka j.w.
  • kilka łyżeczek cukru trzcinowego demerara

sposób przygotowania: śmietankę przelałam do rondelka, dodałam cukier i ziarenka zeskrobane z wnętrza wanilii - podgrzałam aż cukier się rozpuścił. Jajka zmieszałam z żółtkami, zrobiłam do rózgą dość dokładnie, ale nie ubijałam żeby nie napowietrzać masy. Mieszając wlewałam pomału przestudzoną śmietankę. Przelałam masę do naczynia z dzióbkiem przecedzając ją przez sitko - zatrzymają się na nim ew. włókienka z wanilii. Dzbanuszkiem nalałam masę do naczynek - nie do samego brzegu. Naczynka ustawiłam na blaszce, do której wlałam gorącą wodę, tak na jakieś 2-3 cm.

Całość ostrożnie przestawiłam do piekarnika i piekłam 50 min. w temp. 100 st. C - czas zależy od tego w jak głębokie i duże naczynia wlejecie krem - po 30-stu minutach radzę sprawdzić czy już się ściął. Zapieczony wyjęłam i zupełnie wystudziłam - można zostawić go na noc w lodówce, ale przykryty np. folią aluminiową żeby nie wierzch nie wysechł.

Do każdego naczynka na wierzch kremu nasypałam warstewkę cukru trzcinowego i przypaliłam go palnikiem żeby uzyskać tę charakterystyczną chrupiącą skorupkę. Mnie najlepiej smakuje właśnie mocno schłodzony z mocno skarmelizowanym wierzchem. Nie należy tylko zostawiać deseru z zapieczonym już wierzchem na dłużej (np. na noc) w lodówce bo cukier chłonie wilgoć i karmel się rozpuści - będziemy mieli wtedy słodki, karmelowy sos zamiast skorupki.

28 komentarzy:

  1. pycha! że tęz tyle zwlekałyśmy żeby go zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, ale za to teraz czas na eksperymenty i różne wersje :) Wielu rzeczy - dań - jeszcze nie robiłam....

      Usuń
  2. To ja poprosze taka jhedna miseczke kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. miseczki cudowne:-) myślę, sobie, że stołując się u Ciebie w krótkim czasie nie zmieściłabym się w drzwiach, tak wspaniale gotujesz! A z drugiej strony - szkoda... Taki pyszny krem, mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, w takim razie nie dostaniesz całej miseczki - tylko 1 łyżeczkę, do spróbowania :)

      Usuń
  4. Wygląda książkowo, więc czuję, że musiał być pyszny! Ja nie zrobię przez brak palnika.. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może spróbuj właśnie zapiec w piekarniku? ja nie próbowałam, ale niektórzy właśnie tak robią :)

      Usuń
  5. dobra:) ja zabieram jedna porcję !

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda przepysznie!! Bardzo lubię i też jeszcze nie robiłam. Ale mi apetytu narobiłyście od rana!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamienię miseczkę na 2 bułeczki - machniom?

      Usuń
  7. Bardzo ciekawa wersja z całymi jajkami - chętnie wypróbuję. Ja też najbardziej lubię moment przebicia się przez cukrową skorupkę do miękkiego, delikatnego wnętrza.
    Mam tylko jedną uwagę - crème brûlée, czyli dwa "e", nie dwa "l" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuchsia, bardzo Ci dziękuję za zwrócenie uwagi - zaraz poprawiam i wbijam sobie w łeb wersję poprawną :)

      Usuń
  8. Piękne miseczki, rzeczywiście! ;) Moje zaraz też będą, mam nadzieją, że Was zaskoczę troszkę! ;) Krem idealny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, już nie mogę się doczekać :)

      Usuń
  9. Pychotka, bardzo apetycznie się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. wow - i jaki profesjonalny sprzet:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedna miseczka dla mnie została...wyglada wybornie:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki Izus za weryfikację obrazkową....buziaki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozmieniali te obrazki, że sama u innych osób mam problemy i u siebie to zmieniłam, teraz mam moderację bo spam niestety się zdarza...

      Usuń
  13. Oj pani pyzo spotykam się z przepisami pani już na nie w jednym miejscu.. :) właśnie szukam przepisu na pasztet bez pieczenia na fb-kamis życie ze smakiem i znalazłam te słodkość nieco wyżej;)

    OdpowiedzUsuń
  14. kolorowe foremki z Duki rządzą! pyszny jest ten krem ^.^

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja jeszcze nie robiłam tego deserku:) koniecznie muszę to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja kiedyś robiłam, ale właśnie bez palnika, a zapiekałam w piekarniku. Robiłam tylko raz i właściwie nie pamiętam już, czy mój przepis był z samymi żółtkami, muszę odgrzebać. Twój deser wygląda znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze bałam się tego deseru, ale nigdy nie miałam okazji go spróbować...fajnie wytłumaczone, czyli zrobię na niedzielny deser :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zrobiłam ale nie wyszło , jednak pojechałam w góry miałam szczęście że mogłam spróbować tego deseru ppppppppppppppppppppppppyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyychhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa



    Pozdro :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie rozumiem co mogło nie wyjść bo to bardzo prosty deser

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten post zostaw pod nim swój komentarz. Polub profil mojego bloga na kanałach społecznościowych - FB, Google+, Instragram, Twitter a także Pinterest. Będzie mi bardzo miło gościć Cię znowu. Jeśli ugotowałeś albo upiekłeś coś z przepisu znalezionego tutaj zrób zdjęcie i pochwal się przysyłając je do mnie na adres izapyzakulinska@gmail.com

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...