Na kolację miało być coś pysznego, najlepiej na ciepło. Ponieważ dopiero co wróciłam z grzybobrania więc upiekłam tartę z leśnymi grzybami. Mam nadzieję, że chwalono ją nie tylko przez grzeczność. Dość powiedzieć, że biesiadnicy zjedli calutką. Wszyscy żyją i mają się dobrze.
Co kilka tygodni umawiamy się z przyjaciółmi, w wąskim gronie, na ploteczki i spędzenie wspólnego wieczoru. Przeważnie lądujemy u jednej z koleżanek bo tak nam wszystkim chyba najwygodniej. Ale paskudnie byłoby za każdym razem obciążać gospodynię przygotowywaniem czegoś do jedzenia więc tak się już utarło, że każdy przynosi coś ze sobą. Czasami są to
jakieś drobne przekąski kupione po drodze, ale najlepiej widziane jest coś co samemu zrobiło się w domu i przywiozło. Tarta ze smakowitym farszem, do zjedzenia na ciepło lub zimno, to dobry pomysł. O napojach cicho sza, ale wiadomo, że o suchym pysku źle się gada.
Na jedno z poprzednich spotkań zabrałam
placek z kapustą i klopsikami. Pamiętacie go? Był przepyszny!