Podczas ostatniego pobytu na Podlasiu, o którym postaram się wkrótce coś więcej napisać, w rozmowie ze znajomymi wspomniano gruszewnik jako podlaską potrawę wigilijną. Gruszewnik to kompot z suszonych owoców a właściwie z samych gruszek.
Kompoty z suszu lubię bardzo, ale zwykle robię je z mieszanki owocowej. Jednak gruszka niejedno ma imię więc ugotowałam moją wersję aromatycznego, pysznego gruszewnika. Dodałam do niego, poza zwykłym i wędzonym suszem gruszkowym, suszone owoce dzikiej, podlaskiej gruszy i tajemny, ziołowy składnik, także rodem z Podlasia. To był strzał w dziesiątkę. Bardzo
aromatyczny kompot stoi już sobie na balkonie, a ja bardzo się pilnuję żeby go nie wypić zanim nadejdą święta.
Smaczna Pyza jest mazowiecka, ale jedną nóżką Kurpianka ze mnie, a
sercem, albo w poprzednim wcieleniu, tułałam się po bardziej wschodnich
ścieżkach bo
Podlasie kocham bardzo od zawsze. Podlaskie smaki i klimaty
są mi bardzo bliskie, chociaż wiele z nich dopiero powoli odkrywam. Na
Podlasiu zawsze dobrze się czuję i spotykam wielu dobrych ludzi. Kto wie, może
kiedyś stamtąd nie wrócę?