U nas w domu gotuję ja i właściwie tylko ja. Młody czasami coś próbował, tylko że już z nami nie mieszka więc pichci całkiem smacznie, ale u siebie. Nie traktuję gotowania jako przykrej czynności - jest to jakiś obowiązek, ale lubię to robić. Zresztą, jeśli mi się naprawdę nie chce to zjemy kanapki, szybką sałatkę i nikt nie ma pretensji.
W swoje pichcenie wkładam dużo serca bo lubię kiedy domownikom czy gościom smakuje to co przyrządzę. Staram się tak jak umiem chociaż wiadomo, z efektami bywa różnie :D Jednak ciągle się uczę i doskonalę. Czasami uda mi się nawet zaskoczyć czymś Żarłoczka, który radośnie docenia moje wysiłki - cóż, jest bardzo wdzięcznym obiektem dla moich testów bo lubi jeść :D
Dzisiaj pomysł na prosty, ale ładnie wyglądający kawałek mięsa, które wcale nie musi być zwykłym, nudnym kotletem, prawda ?